poniedziałek, 28 maja 2012

Rozdział 19

Kolejny dzień szkoły. Trzeba było wstać i sie ubrać. Ze względu na to, że ostatnio było bardzo ciepło ubrałam krótkie dżinsowe spodenki, bokserke io koszule Zayna, którą mi zostawił przed wyjazdem. Nadal było z niej czuć jego zapach, który tak uwielbiałam i tęskniłam. Nie widziałam go dfo ponad miesiąca. Niby codziennie do siebie dzwoniliśy i gadaliśmy przez skype'a, ale to nadal za mało. Chciałam sie do niego przytulić i pocałować.
Na lekcjach Wik i ja siedziałyśmy wyłączone. Gdy zdawali nam pytania to odpowiadałyśmy, ale nawet nie wiem co. W końcu nadszeł czas na ostatnią lekcje, którą był WF. Nie byłyśmy z tego powodu zadowolone, bo dzisaj była lekcja tańca, chociać to lepsze od biegania. Przez całą lekcje powtarzałyśy jakieś głupie kroki. W pewnym momencie usłyszałam za sobą znajomy śmiech. Odwróciłąm sie i, wiele nie myśląc, pobiegłam do Zayna dosłownie rzucając sie na niego. Mocno mnie do siebie przytulił i pocałował, choć jak dla mua za krótko, ale byliśmy w otoczeniu ludzi, wiec lepiej nie. Moja przyjaciółka była zbyt zszokowana, żeby sie ruszyć, wiec Niall sam musiał sie ruszyć do niej. Już nikt nie był skupiony na lekcji, wiec poszłyśmy sie przebrać. To był najkrótszy czas naszego przebirania w historii. Zostawiłyśmy rzeczy w szafkach i pojechałyśmy z chłopakami do kina.
-Skąd sie tu wzieliście?-nadal w to nie wierzyłam
-Myślałaś, że przegapie urodziny Wik-powiedział Horan- A on tu z innego powodu.
Nie pytałąm po co, bo mój chłopak po tych słowach chciał zabić blondaska wzrokiem. Najpewniej później sie dowiem.
-Czyli reszta tyu jest??-rozłądowała napiecie Wiki
-Tak, ale z nimi spotkamy sie później.
Po flimie poszliśmy na zakupy, bo według nich potrzebowałytśmy super stroi na impreze. Mi sie trafiła niebieska sukienka, przylegająca do ciała, z rękawami i plecami z czarnej koronki. Ona dostała wzorzastą kiecke na ramiączkach, bez pleców. Weróciliśmy do domu, żeby sie przysztykować. Potem na impreze. Na początkyu tradycyjnie sto la, tort, życzenia i prezenty. W połowie zabawy Malik pociągnął mie za ręke, żebym poszła za nim. Bez pytań poszłam z nim na dach budynku.
-Wiem że to nie najlepsze mijesce i czas, ale musze to zrobić-był zdenerwowany
Zaczął szukać czegoś w kieszeniach. Znalazł. Było to czarne aksamitne podełko. Kleknął przede mną, a ja ledwo co oddychałam.
-To nie jest scena, jak z filmu, ale nie mogłem czekać dłużej. Kocham cie i boję sie, że nie przetrwamy związku na odległość. Dlatego, czy zostaniesz moją npanią Malik?
Jedynie pokiwałam głową na tak. Z radością wsunął mi pierwścionek z białego złota z niecieskim kamieniem na palec. Wstał i zaczął mnie całówać. Po chwili zaczęłam oddawać pocałunki. Gdy ochłonęliśmy wróciliśmy do reszty.
-Gdzieś ty była?-Wik była wściekła
-Na dachu, lae to nieważne. Zostaniesz moją druhną?
-Poważnie?-pokazałam pierścionek-To cudowne. Ide powiedzieć chłopakom.
-Obstawiam że wiedzą,ale idź.
Przez reszte nocy byłam z Zaynem nierozłączna. Co chwile mnie przytulał i całował. Wreszcie odważyłam sie mu powiedzieć prawde. Wy ciągnęłam go na zewnątrz.
-Zayn, muszę ci coś powiedzieć.
-Słucham, kochanie.
Wzięłam głęboki oddech i wtuliłam sie w niego.
-Jestem w 2 miesiącu ciąży-wyszeptałam
Mulat odsunął się ode mnie i spojrzał na mój brzuch. Był płaski i nikt o tym nie wiedział, oprócz niego, mnie i Wik. Nie odzywał sie.
-Powiedz coś!!!!
-Jak długo o tym wiesz??
-Od początku.
-Czemu nic nie mówiłaś?-spojrzał mi w oczy
-Bo się bałam. Bałam sie, że mnie zostawisz, albo zrezygnujesz z kariery i wtedy zniszcze ci życie.-zaczełam płakać
-Nie mów tak. Nie zostawie ani ciebie, ani... dziecka. Jesteście moim oczkiem w głowie. Poradzimmy sobie.
-Kocham cie.
-Wiem o tym.-uśmiechnął sie
Objął mnie i delikatnie musnął moje wargi.




3 miesiące później zostałam panią Malik, a po kolejnych 4 urodziła sie mała Angie. W tym czasie Wik zaręczyła sie z Niallem, Lou z Eleanor, a Liam z Danielle. Moja przyjaciółka nosiła w brzuchu 2 małe Horanki, z czego byłam dumna,. Chłopcy nadal jeżdzili w trasy, a my razem z nimi. Zostałam tancerką, a Wik ich stylistką, wiec nie było żadnych problemów z naszą nauką, której nie kontynuowałyśmy, bo nasze życie było idealne, a poza tym nie było na to czasu.



************************************************************************************
To już koniec. Niedługo podam linka do nowego bloga.

czwartek, 24 maja 2012

Rozdział 18

*oczami Kingi*
-Dzieki, że mi pomagacie-powiedziała Ola
-Spoko.Zrobiliśmy bajzer wiec go sprzątamy-odpowiedziałam
-Właśnie wy najmniej z tego zrobiliście.
-Ale zawsze-odezwała sie Wik
Już od godziny zbieraliśmy puszki po piwie i różne inne rzeczy. W końcu po 3 godzineach wszystko było posprzątane. Pożegnaliśmy sie i wróciliśmy do domu. W salonie siedziała Paulina ze swoim chłopakiem i oglądali jakąś komedie romantyczną.
-Hej siostra-przywitałam sie-Gdzie rodzice?
-Pojechali na tydzień nad morze. Skosisz za mnie trawnik?
-A co ja? Służba? Poza tym Zayn wyjeżdża za tydzień i nie wiem kiedy go zobacze. A ty czemu tego nie zrobisz?
-Bo ja chce jechać z Łukaszem do Austrii bo za tydzień zaczynam zajęcia, a wy razem byliście przez całe wakacje i nie wygadałam sie na temat Nowego Jorku.
Westchnęłam i sie zgodziłam. Przebraliśmy sie i poszliśmy kosić. Na szczęście nie było tego dużo. Po robocie poszliśmy poskakać na trampolinie. Niestety, skakanie we dwójke zawsze sie źlie kończy, bo po chwili wygłupów wywróciliśmy sie. Malik upadł, a ja na niego, przy okazji trafiając kolanem w jego krocze i automatycznie zwinął sie z bólu.
-Przepraszam.-przytuliłam go-Bardzo boli??
-Nie, ale tyrzeba bedzie rozmasować-uśmiechnął sie cwano
Wywróciłam oczami i wstałam.
-Możesz sobie pomarzyć, a skoro aż tak cie boli to nici z dzisiejszej nocy.
Wiedziałam jak to na niego podziała. Już nic mu nie było.
-Co dzisiaj zjemy?-spytał
-Chili con carne-spojrzał na mnie niepewnie-Nie martw sie, potrafie gotować.
Szybko wyrobiłam sie z gotowaniem i usiedliśmy do stołu. Śmiałam sie jak nigdy, gdy mulat zaczął jęczeć, że jest zbyt pikantne i wypił całą butelke wody po ppierwszym kęsie. dla mnie było normalne, bo często jadam pikantne. Po kolacji połżyliśy sie i obejrzeliśmy "Scarface", bo Zayn tego chciał, a mi sie ten pomysł podobał.

Przez cały tydzień codziennie wychodziliśmy na miasto we czwórke. Skoro tu byli, razem z Wiką to wykorzystałyśmy i musieli taszczyć nasze książki i zeszyty do szkoły. Mama miojej przyjaciółki była bardzo szczęśliwa że znalazła sobie porządsnego faceta, który  jest dla niej ideałem. W dzień rozstania z chłopakami Wikuś płakała, a ja nie, bo sie przygotowałam, można powiedzieć, że przez całty czas moje usta były zajęte. Niechętnie sie rozstaliśmy, ale takie życie. To było najdłuższe i najcięższe pożegnanie w moim życiu.






Jeszcze jeden rozdział i koniec. Zaczna wtedy kolejnego bloga.

poniedziałek, 21 maja 2012

Rozdział 17

-Kinga, chyba wiesz co dzisiaj za dzień?-spytała Wik
-23 sierpnia?? Dzisiaj lecimy do Polski.
Na moją odpowiedź pokreciła głową, bo nigdy nie miałam głowy do dat.
-Tak, ale dzisiaj też mijają 2 miesiące od kiedy tu jesteśmy.
-A jutro odkąd jesteśmy razem-przypomniał mi Zayn
Spakowałyśmy nasze walizki i położyliśmy sie obok chłopaków. Zerknełam na zegarek.
-Fuck, tzreba sie zbierać, za pół godziny mamy samolot.
Chłopcy znieśli na dół nasze torby. Pożegnałyśmy sie z Lou, Liamem i Harrym, bo z nami nie lecieli. Moja przyjaciółółka nawet sie rozpłakała, bo nie chciała sie z nimi rozstawać. Zresztą ja też nie.
-Spokojnie, baby-uspokajał ją żarłok- Masz jeszcze mnie-mulat go szturchnął-I Zayna i Kin, a reszte jeszcze zobaczysz.
Uspokoiła sie i pojechaliśmy na lotnisko. Po raz kolejny, o mało, a byśmy sie spóźnili. Podczas lotu dostałam sms-a od mojej znajomej."Słyszałąm, że dzisiaj wracacie, wiec wpadaj na ognisko razem z Wiktorią i nocujecie u mnie." Napisałam jej, że bierzemy ze sobą chłopaków i musi przygotować mnóstwo żarcia, bo mamy głodomora. Poinformowałam wszystkich o planach na dzisiaj i nikt nie miał nic przeciwko.
-Napisałaś jej dokładnie z kim przychodzimy??-upewniła sie Wik
-I tak by nie uwierzyła, a nawet gdyby to każdy by już wiedział.
Przyznała mi racje i wróciła do swoich zajęć. Malik słuchał muzyki, a ja położyłam mu głowe na kolanach i przyglądałam sie. Po chwili sobie o czymś przypomniałam.
-Zayn, zapomniałam powiedzieć rodzince że z tobą przyjeżdżam.
-To zrobimy im niespodzianke.
Na miejscu czekał na nas chłopak mojej siostry, który nie był zbytnio zdziwiony widokiem naszych facetów.
-Cześć-przywitałąm sie-Łukasz to jest Zayn i Niall.
-Siema. Młoda mamy problem, twoja siostra czeka w aucie, wiec kto jedzie w bagażniku?
-Nikt.-odezwał sie mulat-Kin usiądzie mi na kolanach, a w razie czego sie schowa.
Poszliśmy do auta, gdzie czekała Paulina. Podbiegłam do niej i mocno przytuliłam. Ona zerkneła na chłopaków.
-No nie dziwie sie, że byłaś zajęta. Nie martw sie, nie powiedziałąm o tym rodzicom.
Pojechaliśmy do domu. Po drodze zostawiliśmy Wik i blondaska i umówiliśmy sie za 2 godziny. Gdy moja mama zobaczyła mojego chłopaka nie była zbyt zadowolona, bo w tym momencie nie pomogę w domu. Tato cieszył sie bardziej z jego wizyty. Na pewno Harold nawciskał im kitu że nie pali, a pije tylko okazyjnie, że spałam w osobnym pokoju i nadal jestem dziewicą. Gdyby znał prawde to przywitrałby nas z wiatrówką. Zgadnijcie kto byłby celem???  Opowiedzieliśmy im całe wakacje w wielkim skrócie i wymigaliśmy sie z dalszego przesłuchania imprezą. Zgodzili sie bez słowa, bo Ola to córka znajomych i nam ufają. Poszliśmy do pokoju, żeby sie przebrać.
-Wow-powiedział mój ukochany-To wygląda genialnie. Poważnie?
Patrzył na moje łóżko. Zrozumiałam o co mu chodzi, bo kołdra była w króliczki playboya.
-No co? Każdy ma swoje dziwactwa.
Nie odpowiedział, tylko usiadł na wiszącym krześłe i zaczął sie bujać. Rozpakowałam sie, podczas gdy on przejrzał już cały mój pokój, łącznie ze wszystkimi szafkami. Rzuciłam mu torbe i kazałam sie przebrać, bo ja już byłam gotowa, a za 10 min. mieliśmy być u Wiki. Poinformowałam rodziców o naszym wyjeździe, obiecałam że dużo nie wypije i bede grzeczna. Zabrałam kluczyki od autka mojej siostry i pojechaliśmy do mojej przyjaciółki.
*oczami Wik w tym czasie*
Weszliśmy do domu i pierwsze co zobaczyłam, to Spajki, biegnący w naszą strone.
-Cześć psiaku-przywitałam sie-A gdzie mama?
Poszłam do kuchni, a na lodówce wisiała kartka.
-Moge coś zjeść?-Niall był głodny, coś nowego
-Możesz, tylko zostaw coś dla innych.
Wziełam list i przeczytałam go.
-Mojej mamy nie bedzie dzisiaj. Mam nadzieje że przeżyje moją impreze.
-A jak nie to wezme wine na siebie.
Przytuliłam go i poszliśmy sie przbrać. Chwile później zadzwoniła Kin, że mamy schodzić.
-Znowu zabrałaś auto siostrze?-spytałam
-Wiesz, że mój ojciec nie da mi swojego autka. Wydaje mi sie,  że on kocha to bardziej niż mnie.A jak twoja mama zareagował na Horana?
-Nia ma jej. A u cb?
-Pokochali mnie-odezwał sie Zayn
-Tak, bo przy nich udajesz kogoś grzecznego, co mi sie nie podoba, ale im pasuje i jest dobrze.
Za chwile byliśmy na miejscu. Gdy ludzie zobaczyli z kim przyszliśmy, gały powychodziły im z orbit.
-No co?-powiedziałam-Mówiłam że zabieramy naszych chłopaków.
Po 15 minutach przyjechała reszta i zaczeła sie impreza, bo przywieżli alkohol. Każdy wziął po butelce piwa na początek, a zanim sie obejrzałam, butelka mojej przyjaciółki była do połowy pusta.
-Co, tym razem pozwolili ci wypić?-śmiałam sie z niej
-Ta jasne-prychneła-Oni naprawde myślą że ja nie miałam alkoholu w ustach od początku liceum?
-Znają prawde-wtrąćił ise Malik- Tylko nie chcą znać prawdy. Ja tam wole twoją niegrzeczną wersje, z Londynu.
Zaczął ją całować, ale ona odepchneła go od siebie, wiec sobie poszedł sobie.
-No, no. Potrafisz sie postawić?
-Wiem. A uciebie można pić?
-Tak, bo chodze na imprezy z tobą, a to ty jesteś ta odpowiedzialna. Teraz lepiej idź do swojego bruneta, bo Anka ma na niego ochote.
Spojrzała w tą strone, co ja. Wstawiona już Ania zarywała do Malika. Gdy ona sie przysuwała do niego, on sie odsuwał. Kinga nie wytrzymała i tam podeszłą, a on chciał sie tłumaczyć. Nie musiał. Moja przyjaciółka odepchneła Anke. Ta chciała już powiedzieć, ale ją powstrzymałam.
-Nie próbuj, oni są ze sobą od początku wakacji, a dokładniej od drugiego dnia w Londynie, gdy sie wogóle nie znali.
Odeszłąm od niej. W pewnym momencie Niall podeszedł z tyłu i mnie objął. Poszliśmy na spacer, żeby znależć sie jak najdalej od hałasów. Ostatni raz zerknełam na wszystkich i w tłumie nie znalazłam Kin i mulata. Mam nadzieje że ich nie spotkamy. Szliśmy w ciszy. Horan był zamyślony.
-Nad czym tak dumasz? Coś sie stało?
-Nie, nic. Po prostu boje sie, że mam na ciebie zły wpływ.
Ta odpowiedź mnie zamurowała. On i zły wpływ. Złapałam go za reke, żeby sie zatrzymał. Nie patzrył na mnie. Dotknełam jego policzka i unósł głowe, tak że widziałam jego oczy.
-Skąd ci to przyszło do głowy?-prawie krzyczałam- Już mnie nie chcesz? O to chodzi?
Czułam, że łzy zaczynają mi lecieć po poliuczkach. Nie panowałam nad sobą, wiec usiadłam. On usiadł obok mnie.
-Nogdy w życiu cie nie zostawie, rozumiesz?-złapał mnie za reke- Po prostu przypomniałem sobie tą dziewczyne, którą poznałem na początku. Nieśmiała, spokojna. Później zaczełaś ze mną chodzić i wszystko sie zmieniło. Ile razy byliśmy pijani, ty tańczyłaś na stole. Przebite ucho. Tatuaż.
Po jego twarzy było widać, że naprwade uważa że to jego wina. Do tej pory nie wiedziałam że można to tak odbierać.
-To prawda-stwierdziłam-Dzięki tobie sie zmieniłam, ale na lepsze. Umiem o siebie zadbać i mam własne zdanie. I to tylko dzięki tobie. A każdemu sie zdarza chwila zapomnienia, jeśli chodzi o imprezy. W te wakacje [po raz pierwszy czuje że żyje. Nigdy nie myśl tak nigdy jak przed chwilą.
Przytuliłam go. Po chwili zaczełyśmy sie wydurniać i ganiać po łące. W pewnym momencie potknełam sie i upadłam, a on na mnie i sturlaliśmy sie na dół z górki, śmiejąc sie. Dopiero po chwili zauwarzyłam, że kilka metrów od nas stoją nasi przyajciele i sie  z nas śmieją. Gdy Kin sie upokoiła podeszła do mie i pomogła mi wstać.
-Jezu-powiedziała-Człowieku, ogarnij sie!
-Miałam powiedzieć to samo do ciebie,kochanie-odgryzłam sie
Obydwie miałyśmy poprzekrzywiane i wymięte ubrania, choć to ja tarzałam sie w trawie. Nie chce wiedzieć, co oni robili. Jedna drugą ogarneła i wróciliśmy do reszty. Wszyscy sie bawili do białego rana. Zamiast pójść spać do domu, rozłożyliśmy wielki materac przy ognisku i położyliśmy sie we czwórke, bo reszta albo spała w namiocie, albo sie rozeszła.

sobota, 19 maja 2012

Rozdział 16

-To co dzisiaj robimy? W nasz przedostatni dzień tutaj-spytałam, gdy wszyscy usiedli przy stole
-No wiesz... Właśnie..-Zayn sie zmieszał
-Musimy dzisiaj jechać nagrać kilka piosenek i mamy umówiny wywiad-dokończył Niall
-Przykro mi, ale jutro jestem tylko dla ciebie-powiedział mój ukochany i musnął moje wargi
-A ja dla ciebie-powiedział blondasek do Wik
-To my dzisiaj chodźmy po raz ostatni zobaczyć nasze ukochane miasto-odezwała sie moja przyjaciółka po chwili
Chłopcy już pojechali, a my siedziałyśmy na dole.
-Chodźmy zobaczyć wszystkie ważne dla nas miejsca w Londynie-zaproponowała
-Na wspomnienia ci sie wzieło??
-Znasz mnie, wiec po co pytasz.
*oczami Wiktorii*
Poszłyśmy sie przebrać. Nie wiem czemu, ale ubrałam sie jak pierwszego dnia tutaj. Poszłąm do Kini, żeby jej powiedzieć że ma sie streszczać. Gdy ją zobaczyłam doświadczyłam lekkiego szoka, bo też sie ubrała, jak pierwszego dnia.
-Myśłimy podobnie, kochanie-odezwałam sie
-Wiem. Zmiana planów. Zamiast najpierw jechać zwiedzać, to jedziemy zrobić tobie tatuaż, a ja chce do fryzjera.
Zgodziłam sie. Znalazłyśmy kluczyki od samochodu Malika i pojechałyśmy do salonu tatuażu. Oczywiście, prowadziła ona, bo ja nie miałam prawa jazdy i boje sie kierować. Poza tym mulacik sie nan nią nie wścieknie, za pożyczenie jego auta. Na tatuaż wybrałam napis "omniomniom" za uchem. Podczas robienia tatuażu warknełam do Kin:
-Już nigdy cie nie posłucham. Mówiłaś że to nic nie boli, a aj sie czuje, jakby mi głowe kroili.
Śmiała sie ze mnie, a ja chciałam jej trzepnąć. Niestety nie mogłam sie ruszyć.
-Mówiłam że mnie to nie boało, ale ja go mam na ręce, a nie za uchem, a to jest różnica. Poza tym już masz koniec.
Faktycznie, tatuażysta już skończył, a ja zobaczyłam tatuaż w lustrze. Wyglądał niesamowicie, warto było cierpieć. Teraz poszłyśmy do fryzjera. Jeszcze przed samym ścieciem upewniłam sie, bo Kinga miała słąbość do nieprzemyślanych decyzji.
-Jesteś pewna??
-Miałyśy przestać z kazaniami, wiec zamknij sie skarbie.
Tylko westchnełam i nic nie powiedziałam. Po 15 minutach na ziemi leżała połowa jej włosów. Teraz z lewej strony miała włosy do ucha, które robiły sie coraz dłuższe, co jej pasowało.
-To ci pasuje . Chce zobaczyć mine chłopaków, gdy nas zobaczą. A teraz na shake'a!!!
Wybrałyśmty sie do Milk Shake City. Usiadłyśmy na dworze.
-Pamiętasz swoje urodziny??-spytałam
-Nie, niby czemu mam pamiętać że uderzył mnie mój własny chłopak-sarkazm
-Przepraszam. Obydwie chcemy o tym zapomnieć, a ja sie odezwałam.
Prztuliła mnie.
-Konic=ec z tym tematem, to przeszłość. A teraz rusz dupe, bo jest 16 i jedziemy do jednego z najważniejszych miejsc dla mua!!!!!
Wsiadłyśmy do samochodu i zadzwonił jej telefon.
-Skąd o tym wiesz??-spytała kogoś, gdy odebrała- Nie jęcz. Odstawimy go. Nie wiem kiedy za 2-3 godziny.-już wiem kto dzwonił-Podziwiać widoki.
Rozłączyła sie.
-Czego chciał??
-Powiedział że oberwe za auto, ale i tak mi nic nie zrobi, i gdzie jesteśmy. Skąd on o tym wie??
-Jest sławny, wie o wszystkim. A teraz jedźmy.
Gdy dotarłyśmy na miejsce robiło sie ciemno, a London Eye było pieknie podświetlone. Wsiadłyśmy do kolejki, a ja po raz kolejny na górze przypomniałam sobie o lęku wysokości. Po tym wróciłyśmy do domu. Chłopcy siedzieli i oglądali Next na MTV.
-Co tak wcześnie??-spytałam siadając obok nich
-Chciałem zadać to samo pytanie. Jeśli nie macie żadnych planów to możemy zaraz iść na miasto.
*oczami Kingi* \
-Co ty masz na głowie??-spytał Malik
-Nie podoba cie sie??-posmutniałam
-Podoba, ale musze sie do tego przyzwyczaić, bo to już nie jest ta sama dziewczyna, co rano.
-Nie masz wyjścia. Ale to nie jest aż takie straszne, bo Wika zrobiła sobie tatuaż. Pokaż im.
Pochwaliła sie swoim nowym nabytkiem i nikt nie mógł w to uwierzyć. W tym czasie poszłam do kuchni po redbulla, bo robiłam sie zmeczona.
-Gdzie masz klucze od auta??? Później pogadamy o tym, że je wziełaś bez zgody.-odezwał sie mulat
-Mam je gdzieś w spodniach, zaraz ci je dam.
On, zamiat poczekać aż wypije i mu je dam, zaczął mi gzrebać w kieszeniach, aż je znalazł.
-Czego nie rozumiesz w słowach"zaraz ci je dam"??
-Po co miałem czekać, skoro sam je mogłem sobie wziąść.
Nie odezwałam sie, bo nie warto. Wróciliśmy do reszty i pojechaliśmy na miasto. Troche pochodziliśmy i poszliśmy do baru. Tylko Louis nie pił, bo robił za kierowce. Wróćiliśmy do domu w miare tzreźwi i poslziśmy spać.

czwartek, 17 maja 2012

Rozdział 15

*oczami Zayna*
Obudziłem sie rano, ale nie mogłem sie podnieść, bo Kinga nadal spała, wtulona we mnie. Wszystko mnie bolało od spania na plaży.
-Wracamy do hotelu?-zapytał Harry
-Najpierw tzreba je obudzić-odezwał sie zaspany Lou
Próbowaliśmy je obudzić, ale one nie miały zamiaru wstawać, wiec spróbowaliśmy inaczej. Każdy z nas wziął swoją dziewczyne na ręce. Tylko Hazza siedział i na nas czekał.
-Dokąd nas niesiecie??-spytała Kin
-Do hotelu, śpij spokojnie-powiedziałem
Weszliśmy do wody, któa sięgała nam do pasa i zaczeliśmy wspólnie odliczać:
-1,2,3!!!!!!!
Puściliśm y je i wpadły do wody z głośnym pluskiem. Oczywiście, nie obyło sie bez jęków i zażaleń.
-Za to masz szlaban na jedzenie i zabieram nuttelle-powiedziała Wik do Nialla
Horan zaczął histeryzować. Cała reszta sie z niego   śmieła, gdy błagał o przebaczenie.
-Nie śmiej sie-powiedziała moja dziewczyna-Bo od dzisaj śpisz na kanapie.
-Gdaj sobie co chcesz, a ja i tak bede robił co chce, czyli spał z tobą. Nie mów że tego nie chcesz.
-Takiej odpowiedzi sie spodziewałam.
Uśmiechnęła sie.
*oczami Kingi*
Cali mokrzy wróciliśmy do apartamentu. Na szczęście nie mieliśmy daleko, ale miny ludzi, których mijaliśmy są bezcenne. Przebraliśmy sie i czekałyśmy, aż panowie zrobią nam śniadanie przeprosinowe.
Co chwile było słychać z kuchni wrzaski, typu:"Niall przestań wszystko zżerać".
Gdałyśmy z dziewczynami, gdy poczułyśmy dym, który pojawił sie po chwili. Pobiegłyśmy do kuchni, a oni zrobili panike, że trzeba uciekać i wybiegli w siódemke. Czułam w tym dymie znajomy zapach, wiec zostałam, a Zayn ze mną. Podeszłam do okna i je uchyliłam. Wzięłam do ust jeden z papierosów, tak samo jak Malik.
-Skąd wiedziałaś że to kawał?
-Jesteśmy ze sobą od czerwca i myślisz, że nie poznam tego smrodu.
-Dzięki tobie wygrałem zakład. Harry dawaj moją kase!!!!!!!!!
Wrócliśmy do reszzty, a loczek wręczył mulatowi 50 funtów. Co za idioci. Zjedliśmy naleśniki, które zrobili i musieliśmy sie spakować, bo niedługo mieliśmy samolot. Swoją drogą prawie sie na niego spóźniliśmy. Dannielle z Eleanor nie leciasły z nami, bo miały prace. W trakcie lotu chłopacy zachowywali sie jak dzieci, wiec Wiktoria wyłączyła sie od świata, a ja założyłam słuchawki i włączyłam moją ukochaną playliste. Zamknełam oczy, gdy zaczeło lecieć Limp bizkit-rollin. Pochwili piosenka zaczeła lecieć na fulla, a ja zdarłąm z siebie słuchawki i wydar łam sie tak, że wszyscy na mnie spojrzeli.
-CZYŚ TY DO KOŃCA OGŁUPIAŁ!!!!!-zwróciłam sie do Malika- Zadymiłeś sobie mózg fajkami, czy co????!!
-Nie słuchałaś co mówie, wiec zwrócliłem twoją uwage.
-Udało ci sie- warknełam- To co jest takie ważne?????
-Co byś powiedział, gdybym poleciał z tobą do Polski tydzień przed szkołą?
Z radości wskoczyłam mu na kolana i dałam buziaka w policzek.
-Czyli sie zgadzasz??
-Oczywiście. To cudowne. Tylko od razu ci mówie że mieszkam z rodzinką.
-Pokaże sie z najlepszej strony i zachowam sie jak dojrzały mężczyzna.
-Mam nadzieje-szepnełam
On to usłyszał i pocałował w kącik ust. Godzine później wylądowaliśmy(jak to szybko mineło). Nie mogliśmy wyjść razem z resztą pasażerów, bo na zewnątrz czekali paparazzi i fani. Wymkneliśmy sie tylnym wyjściem i od razu pobiegliśmy do auta. W domu każdy sie cieszył, że wróciliśmy. Rzuciliśmy torbami w kąt i rozłożyliśmy sie na kanapie.
-Ta kanapa jest o wiele wygodniejsza niż tamta-powiedziałam- I tęskniłam za naszym łóżeczkiem.
-Ja tak samo, babe.
Zayn mnie objął i zaczął całować.
-Przestańcie, jest jescze wcześnie-powiedziała Wiktoria i teatralnie zakryła oczy ręką
-I nie jesteście tu sami-dodał Liam
-Dokładnie.
Nie wiedziałam kto to powiedział. Wszyscy popatrzyli na osobe, która to powiedziała. Mulat automatycznie oderwał sie ode mnie. To była jego mama. Złapał mnie za reke i pociągnął mnie w jej strone. Przytulił ją, naprawde sie stęsknił.
-Co ty tu robisz?
-Ktoś musi tu posprzątać. Masz straszny bałagan w pokoju. Nie wiem jak ona z tobą wytrzymuje, a do tego palisz.
Dopiero teraz przpomniał sobie o mua.
-Mamo, to jest moja dziewczyna Kinga. Skarbie to jest moja kochana rodzicielka.
Przywitałyśmy sie i poszliśmy we trójke na spacer. Jego matka była dla mnie bardzo miła, choć pierwszego wrażenia nie zrobiłam dobrego.
-Jak długo tu będziesz???-spytał Malik
-Dzisiaj wyjeżdżam, nie moge zostawić twoich siósitr samych.
N ataką odpowiedź liczył, bo ledwo hamował radość. Spojrzałam na niego wzrokiem"uspokój sie", bo wszystko było widać. Robiło sie późno, wiec pojechaliśmy na kolacje, a potem odiweźliśmy ją na lotnisko. Wróciliśmy do domu.
-Nieźłe sie załatwiłaś-moja przyjaciółka nabijała sie ze mnie
-Nie przypominaj. Zrobi łam najgorsze wrażenie ze wszystkich jego dziewczyn.
-Właśnie że nie-wtrącił sie Zayn-Bardzo cie polubiła. Zawsze dstarała sie, żebym nie dotykał żadnej panny, a z tobą było inaczej.
-Czyli ona pierwsza przeszła test-powiedział Lou
-Gratulacje-odezwał sie Harry
Jeszcze troche sie ze mną podroczyli i rozeszliśmy siew do pokoi. Wyprałam sie i położyłąm.
-Naprawde tu jest taki bajzer??-spytał mój ukochany
-Jeszcze nie widziałeś mojego pokoju.-odpowiedziałam i poszłąm spać






Informuje(jeśli ktokolwiek to czyta) że wiem że to schrzaniłam, bo nie mam weny i kończe z tym blogiem za ok. 5 rozdziałów.

poniedziałek, 14 maja 2012

Rozdział 14

Rano obudziło nas głośne pukanie do drzwi. Nikt nie chciał wstać. Znowu ktoś pukał.
-Zayn wstawaj-mruknełam-Ktoś sie dobija do drzwi.
-Na pewno chłopacy zapomnieli kluczy.
-Rusz sie!!!
Niezbyt chetnie wstał i poczłapał w strone drzwi. Za chwile usłyszałam wołanie:
-Kinga chodź tu na chwile!
Wstałam, ubrałam sie, bo znowu spałam w bokserce i gaciach i poszłam. Gdy wyszłam z pokoju chciałam już coś powiedzieć, ale ten widok mnie zaszokował. W drzwiach stali gliniarze, a jeden z nich trzymał mulata za ramie, tak że nie mógł sie ruszyć.
-Co tu sie dzieje?-tylko tyle bhyłam w stanie powiedzieć
-Możesz im wytłumaczyć że nic ci nie zrobiłem-Malik nie był zadowolony
Dopiero do mnie dotarło,że chcieli go aresztować, wiec pobigłam to wytłumaczyć.
-Puszczajcie go, to mój chłopak!-zrobili jak kazałam-Czemu to zrobiliście? I po co tu przyszliście?
-Mieliśmy tu przyjść o 10 po dziewczyne, która została napadnięta i jeszcze dwie osoby, żeby ich zabrać do sądu. Jeśli bedzie zwlekanie z otwarciem drzwi i jeśli ona ich nie otworzy mamy interweniować.
-To jest ta dziewczyna, której szukacie-wyjaśnił Zayn- A ja jestem jedną z tych osób, których szukacie. Czemu nic o tym nie wiemy?-zwrócił sie do mnie
-A kto rozmawiał z tym kolesiem? Lou bedzie sie tłumaczył.
Jeden z gliniarzy nam przerwał.
-Tak, czy siak musimy was zabrać do sądu.
Poszliśmy sie przebrać. Gdy byłam gotowa sięgnełam po telefon i zadzwoniłam do Wikuś. Odebrała po pierwszym sygnale.
-Gdzie ty jesteś?-wrzasnełam
- W pokoju naporzeciwko.
-Biegiewm tutaj, bo policja po nas przyszła na rozprawe.
Ledwo skończyłam, a ona z Niallem już tu byli. Szybko sie ptrzebrała, a ja w tym czasie napisałam na kartce gdzie jedziemy i  po co i zostawiłam ją na stole. Gdy jechaliśmy na miejsce strasznie sie denerwowałam. Moja przyjaciółka, czytając mi w myślach, przytuliła mnie.
-A co, jeśli go wypuszczą?-zaczełam panikować
-To jest niemożliwe, wiec przestań być pesymistką skarbie i pomyśl o czymś innym.-rzucił Malik
-Dobra. Co robiłaś po wystepie Wik?
-Oczywiście poszli śmy coś zjeść, a potem do kina. Po tym wszystkim okazało sie, że mój żarłok zgubił klucze, a wy nas nie słyszeliście a fonów nie odbieraliściem wiec wzieliśmy pokój naprzeciwko.
-Coś czuje, że ci to zbytnio nie przeszkadzało-droczyłam sie z nią
Dzięki dwóm najważniejszym osobom w moim życiu zapomniałam dokąd i po co jedziemy. Na mijescu znowu zaczełam sie denerwować. Gdy weszliśmy na sale zobaczyłam go. Siedział skuty kajdankami, pewny siebie, a gdy mnie zauważył uśmiechnął sie. Złapałam Wiktorie za reke, a Zayn mnie objął. Moja przyjaciółka była troche zmartwiona, a mój ukochany wręcz przeciwnie. Choć miał spokojny wyraz twarzy, to czułam, jak jego mięśnie sie napinają i mocniej mnie do siebie przyciągnął, jakbym miała sie rozpłynąć. W jego oczach miotały błyskawice.
-Spokojnie, nic sie nie stało jak narazie, oddychaj.-pocałowałąm go-lepiej, kochanie?
-Lepiej.
Wszystko sie zaczeło. Każdy z nas po kolei podchodził i opowiadał, co sie stało. Niestety, koleś miał dobrego obro ńce, któy wszystko podważał i nawet doszło do wersji że to ja go napdałam, razem z mulatem. Byliśmy pogrążeni, gdy na sale wpadli chłopcy, Danielle z Eleanor i jeszcz3e jakieś dziewczyny.
-Czekajcie-odezwał sie Liam- To są inne dziewczyny, które napadł ten facet i zgodziły sie zezanawać.
To nas uratowało. Dzieki ich zeznaniom nie mógł sie obronić. Wreszcie podali wyrok.
-Ustaliliśy, że oskarżony jest winny napaści na te wszystkie panny i zostaje skazany na dożywocie, bez możliwości zwolnienia warunkowego.
Na mojej twarzy zagościł wielki banan. Szybko wyszliśmy z sali i chłopacy zaczeli śpiwać, a my do nich dołączyłyśmy.
-Teraz czas świetować!-krzyknął Hazza
Wszyscy sie zgodzili i poslziśmy do baru na drinka. Wypiliśmy po Mojito i Krwawej Mary i poszliśy na plaże,  zrobić ognisko. Bawiliśmy sie dość długo, aż w końcu razem z dziweczynami zasnęłam. Obudziąłm sie, gdy było jeszcze ciemno, a ognisko nadal sie paliło. Zerknełąm na zespół i chciałam sie z nich śmiać. Spali przytuleni do siebie i wyglądali słodko. Po chwili obudziły sie dziewczyny.
-Patzrcie na nich-szpnełam
Wik wyciągneła telefon i porobiła im zdjęcia. Dorzuciłyśy do ogniska i położyłyśy sie obok naszych chłopaków. Jak na zawołanie objeli nas. Wszyscy już spali, tylko ja nie mogłam zasnąć, wiec patrzyłam na gwiazdy. Przez moje wiercenie obudził sie Malik.
-Wszysko dobrze?
-Tak, tylko sie martwie tym, co bedzie sie działo po wakacjach.
-Ty wrócisz do Polski, a ja bede cie odwiedzał.
-Tak, gdy nie bedziesz w trasie, czyli z miesiąc wolnego przez cały rok.
-Nie narzekaj, to zawsze coś, a potem sie ułoży, bo skończysz szkołe i coś wymyślimy. A teraz spróbuj zasnąć.
Wtuliłam sie w niego i po niedługim czasie zasnełam.

niedziela, 13 maja 2012

Rozdział 13

Dzisiaj wszyscy musieliśmy wstać wcześnie, bo to był dzień koncertu. O 7 rano Liam biegał po pokojach i wszystkich budził. Po raz pierwszy byliśmy ngotowi punktualnie i godzine później jechaliśmy na hale koncertową. Na miejscu spotkaliśmy Paula.
-Dobrze że jesteście. Próby zaczynamy o 13. Nie spóźnijcie sie.
Gdy sie oddalił wrzasnełam:
-To po jaką chlere nas tu ściągneli tak wcześnie!
Wszyscy zaczeli sie ze mnie śmiać.
-Później zobaczysz-powiedział Harry
Chłopcy poszli przygotowaqć sie do próby, czyli po prostu zdemolować każde możliwe pomieszczenie. Nie chciałyśmy w tym uczestniczyć wiec poszłam z Wik do garderoby. Pomogłam jej wszystko poukładać tak, żeby później niczego nie szukała. Poszłyśmy zobaczyć jak wygląda scena i znależć zespół. W pewnej chwili Wiktoria pociągneła mnie na bok.
-Patrz, cz to nie są ci faceci co zapłacili za nasze kiecki?
Spojarzałam w strone, którą mi pokazała. Faktycznie, stali tam i montowali światła.
-Oszukali nas-byłam zła-Nie puszcze mu tego płazem.
Nie powstrzymała mnie, sama chciała zesmty. Znalazłyśmy ich i poprosiłyśmy naszy chłopaków, żeby z nami pogadali na osobności. Gdy odeszliśmy od reszty zaczełam swoją zdemste i powiedziałam:
-Jestem z ciąży.
-Co????!!!!!!!
-Powtarzam jestem w ciąży.
Przez kolejne 10 minut chodził w kółko z zadawał głupie i bezsensowne pytania.
-Jak????
-No normalnie, jesteś na tyle duży żeby wiedzieć skąd sie biorą dzieci.
-Ale to ja jestem ojcem?
-Przecież z nikim innym nie sypiałam. Ciesz sie, będziesz ojcem.
-To niemożliwe.
-To jest tak samo możliwe, jak to że ide z  Wik na zakupy, a tam sppotykamy chłopaków, którzy płacą za nasze ciuchy, choć wiedzą, że jesteśmy zajęte i nie przystawiają sie.
Zrozumiał, że wiem o wszystkim. Z jednej strony odetchnął z ulgą, a z drugiej musiał sie wytłumaczyć.
-Czekam-spojarzałam na zegarek
-Przeprazsam, jestem kompletnym debilem. Po prostu nie odbierałaś telefonu i myślałem...
-Co, że cie zdradzam?
Pokiwał głową, że tak. Podeszłąm do niego i przytuliłam.
-Masz racje, jesteś debilem. I to tylko dlatego, że myślisz, że znajde kogoś lepszego od ciebie. Kocham cie-spojrzałąm mu w oczy-Bez względu na głupoty które wyprawiasz.
Pocałował mnie i wrócliśmy do reszty. Usiadłam obok mojej przyjaciółki. Po minie blondaska było widać że już wie.
-Wykorzystałaś chwyt "jestem w ciąży"?-spytała
-Oczywiście, jak zwykle niezawodny.
Zaczełyśmy sie śmiać, a oni nie odezwali sie na ten temat. Poszliśmy na próbe generalną, a gdy znaleźliśmy sie nascenie Lou zaczął jeżdzić w kółka na jakiejś skrzyni. Potem zorganizowali wyścig.
-Teraz już wimy dlaczego trzeba było tu być tak wcześnie-powiedziałą Wik
Dołączyłyśy do nich. Po dłuższym czasie udało sie nas uspokoić. W tym czasie Nialler zdąrzył zjeść pół bufetu, zrobiliśy bitwe na jedzenie i różne durnowate gry, typu "rzuć mikrofon a ja go nie złapie". Zrobiliśy szybką próbe i poszliśmy sie szykować, bo koncert zaczynał sie o 20, a była 19. Przebrałąm sie, zrobiono mi make up
i byłam gotowa w 10 minut.Gorzej z nimi. Wokół chłopaków wiecznie biegała masa ludzi i coś poprawiała. Wikuś właśnie pracowała nad bonaskiem i mulatem.

-Pomóc ci?-zaoferowałam sie

-Błagam, z nimi jest masakra.

-Domyślam sie po tym cyrku co codziennie odstawiają.

Podeszłam do Malika i zajełam sie jego fryzurą.

-Wreszcie ktoś kto sie na tym zna-powiedział

-Chyba pomyliłeś osoby kochanie.

-Praktycznie codziennie widzisz jak ja to robie, wiec masz wiedze jak to zrobić.

Spryskałam jego włosy lakierem i zajełam sie make-upem(po co to facetom?). To trwało dłużej, bo przy każdej okazji, gdy sie pochylałam, Zayn próbował mnie pocałować. Gdy skończyłam usiadłąm mu na kolanach, co on od razu wykorzystał. Pogładził mnie po policzku i przyciągnął moją twarz do swojej.

-Ty nigdy nie odpuszczasz, prawda?-mruknełam-To czasami przeszkadza i denerwuje.

-Nie mów że tego nie lubisz. I ty też jesteś uparta i musisz dopiąć swego.-pocałował mnie

W tym momencie wbiegł jakiś facet i powiedział, że czas iść na scene. Jeszcze przed samym wyjściem Niall pocałował Wiktorie, która jest tym bardziej zestresowana, niż ja. Wszystko poszło prawie tak jak było zaplanowe. Wszystko oprócz "I wish". Gdy miałąm zacząć tańczyć duet z Markiem, obok mua znalazł sie Zayn i z nim musiałam zatańczyć. Pod koniec przyciągnął mnie do sibie, odgarnął włosy z twarzy i czule pocałował. Fanki pod sceną zrobiły "awwww", a ja sie wtylko zaśmiałam.

-Musiałeś?

-W ramach przeprosin. Wybaczasz?

-Już dawno tro zrobiłam, a teraz wracaj do roboty.

Po występie każdy gdzieś zniknął. Przyjechały Danielle z Eleanor i zwinęły chłopaków na całą noc, Harry poszedł do klubu, żarłok zabrał moją przyjaciółke na kolacje i do kina. My poszliśmy na spacer.

-To co bedziemy robić?

-Podziwiać widoki.

Zabrał mnie na Empire State of Building. Gdy znaleźliśmy sie na dachu stanełam na samym brzegu i patrzyłam na miasto. Mulat stał za mną, obejmował mnie w pasie i oparł brode o moje ramie.

-To sie nazywa widok. Totalny kosmos-zachwyciłam sie

-Może być, ale codziennie mam piękniejszy.

Odwróciłąm sie i oparłąm plecami o barierke.

-Naprawde?-patrzyłam mu w oczy-Jaki, oprócz twojego odbicia w lustrze?

-Nie jestem aż tak płytki. Chodziło mi o ciebie.

Zaśmiałam sie.

-Powinieneś już wiedzieć, że nie przepadam za takimi tekstami. I one na mua nie działają, tzreba sie bardziej postarać.

-Potrafisz zepsuż każdą scene. Mogłaś chociaż tego nie mówić.

Jeszcze troche podyskutowaliśmy na temat mojego podejścia do komplementów i poszliśmy na lody. Taka moja zachcianka. Gdy wracaliśmy do hotelu, zadzwonił mój telefon. Odebrałam.

-Czemu nie mówiłaś że jesteś za oceanem? I że masz chłopaka?-robiła mi wyrzuty moja własna siostra

-Skąd o tym wiesz?

-Po necie latają wasze zdjęcia, jak sie liżecie na scenie. Rodzice już wiedzą, bo Łukasz im pokazał.

-Genialnie, a ty dzwonisz tylko z tego powodu?

Nie usłyszałam odpowiedzi, bo Malik zabrał mi telefon.

-Cześć, tu Zayn, chłopak Kini. Z chęcią byśmy z tobą pogadali ale raz jest 2 rano, dwa jesteśmy zmeczeni po koncercie, trzy z konta wyżarło wam już chyba po 50 zł, a po cztery jesteśmy właśnie zajeci i nam przerwałaś. Bye.-rozłączył sie

-Dzieki, to teraz sie nasłucham. Mogłeś od razu powiedzieć o napadzie i tatuażu.-sarkazm

-Daj telefon to zadzwonie i jej powiem.

-Ale ty zapłacisz rachunek.

Wróciliśmy go hotelu, gdzienikogo jescze ni było i coś czuje że zostanie tak do rana. Umyłam sie i przebrałam w dres, dla wygody.

-To co teraz robimy?-spytał mulat

-Nie wiem jak ty, ale ja chce zobaczyć to, o czym mówiła Paulina.

Wyciągnełam laptopa i wtaszczyłam sie pod kołdre. Weszłam na fb, gdzie było mnóstwo filmików i zdjęć z koncertu.

-Martwisz sie tym?-spytał Malik, zaglądając mi przez ramie

-Nie tak bardzo jak twoją rozmową z moją siostrą. Mam nadzieje, że zatrzyma to dla siebie.

-Ale za to teraz wiem co zrobimy.

-Ja też. Dobranoc Zayn.

Położyłam sie i czekałam na reakcje. W myślach odliczałam "3,2,1.."

-Spać bedziesz w drodze powrotnej do Londynu, teraz trzeba świetować. Chyba nie chcesz okłąmywać siostry.

-Ty ją okłamałeś.

-A ja nie chce kłamać.

-Coś proponujesz?

środa, 9 maja 2012

Rozdział 12

Każdego nastęnego dnia, razem z Wikuś, nie mogłyśy sie ruszyć bez obstawy, czyli chłopaków. To było dość denerwujące, ale nic nie mówiłyśmy, bo i tak by nas nie posłuchali, bo robią to dla"naszego bezpieczeństwa".

Rano obudził mnie dźwięk telefonu. Byłam zbyt zmęczona, żeby wstać i odebrać. Ktoś zrobił to za mnie. Było słychać jak Lou powtarza "aha... dobrze.... przekaże...." Gdy sie rozłączył od razu wbiegł od nas do pokoju.
-Mam genialne wieści!-wykrzyczał
-Przestań sie drzeć-mruknął Zayn, któy właśnie sie obudził
Usiadł obok mnie i czekaliśmy na dalszą część.
-To co to za wieści, że musisz nas budzić-zerknęłam na zegarek- o 6?
-Dzwonili z policji. Złapali tego kolesia, któy na ciebie napadł, a on sie przyznał. Posiedzi sobie z conajmniej 25 lat.
Momentalnie wyskoczyłam z łóżka i zaczełam swój taniec radości. Pobiegłam powiedzieć to Wik. Ona zamiast spać, co zwykle robiła o tej porze, lizała sie z Niallem, a na dodatek była bez bluzki. Nie zauważyli, że weszłam do pokoju, więc musiałam zwrócić na siebie uwage.
-Wy już śwętujecie dobre wieści?
Na dźwięk mojego głosu oderwali sie od siebie, a moja przyjaciółka zrobiła sie czerwona i spóściła wzrok.
-Co sie stało?-spytał blondasek-Tylko szybko.
-Rozumiem, mi też sie spieszy. Przyszłąm tu bo........-dramatyczne napięcie
-Gadaj!!!!-zniecierpliwiła sie
-Złapali tego kolesia, który mnie napadł i mamy spokój.
Jej reakcja była taka sama jak moja. Ciesząc sie razem ze mua i wypchnęła mnie z pokoju, a drzwi zamknełą na klucz. Szczęśliwa wróciłam do pokoju i pociągnełam Malika w strone łóżka. Położył sie i przyciągnął mnie do siebie tak, że siedziałam mu na biodrach. Bawiąc sie sznurkiem od moich spodenek, zapytał:
-To co teraz robimy???
Spojarzałam w jego oczy i uśmiechnełam sie.

*oczami Wiktorii*
O 10 poszliśy na śniadanie. Ilekroć patrzyłam  na Kinge, ta zaczynała sie śmiać razem ze mną. Chciałam ją zatłuc za to wparowanie do naszego pokoju rano. Na pewno bedzie chciała o tym pogadać. Porozumiewałyśy sie bez słów i czytająć mi w myślach powiedziała:
-Skoro jesteśmy bezpieczne, to nie potrzbujemy ochrony. Brak waszej obstawy to babski wieczór!!!
Chcieli zaprotestować, ale odezwałam sie:
-Żadnych sprzeciwów. W tym momencie macie cały dzień dla siebie. Idźcie na mecz, do klubu. Byle bez wyrywania panienek.
Ostatnie zdanie wypowiedziałyśy równo. Poszłyśmy nsie szykować do wyjścia. Po 15 minutach poszłam po Kin  i poszłyśmy na zakupy. Przy przeglądaniu ciuchów w sklepie powiedziała:
-To co dzisiaj rano widziałąm to naprawde sie wydarzyło?
-Naprawde, tylko nie praw mi kazań, jak ja tobie. I koniec z kazaniami na ten temat.
Zaczełą sie śmiać z mojego rozumowania, a ja udałam obrażoną. Gdy mnie przytulała na przeprosiny, zadzwonił mój telefon.
-Niall-mruknełam-Ciekawe czego chce?
Odebrałąm.
-Nic wam nie jest?-jaki opiekuńczy
-Dowidzenia.-rozłączyłam sie-A do ciebie twój skarb nie dzwoni?
-Dzwoni-zerkneła na wyświetlacz- Tylko że dla mua babski dzień oznacza tylko  my dwie. Wycisz fona i masz spokój.
Kinga wyciągneła ze stojaka czarną sukienke w plamy po farbie. Ja jej dałąm jaskrawo pomarańczową kiecke z dziurawymi rękawami. Poszłyśmy je przymierzyć.
-Gotowa?-spytała moja przyjaciółka
-Jasne, na trzy. Raz, dwa, trzy!
Róno wyszłyśmy z przymierzalni i odwróciłyśmy sie w strone lustra. Musze stwierdzić, że wyglądałyśmy bosko. Za nami stali jacyś bardzo przystojni faceci.
-No, powiem wam dziewczyny, że wyglądacie ekstra-powiedział jeden z nich- Szczególnie ty, blond bogini.-patrzył na Kin
-Mów co chcesz-odezwał sie drugi-Zielonooka ty jesteś modelką, prawda?
Zaczełyśmy sie śmiać, a oni nie kapowali dlaczego. Po uspokojeniu sie powiedziałam:
-Jesteście uroczy, ale ona ma już faceta.
-Ty też-odezwała sie- A poza tym my jesteśmy tu tylko tydzień, bo nasi faceci mają koncert.
-Usuwamy sie z drogi-powiedział ten, któy do mnie zazrywał
Pożegnali sie i poszli. Obiecałyśmy nie wspominać o tym bez powodu blondaskowi i mulatowi, bo zrobiliby awanture. Poszłyśmy do kasy i chciałyśmy zapłacić, ale kasjerka nas poinformowała, żę tamta dwójka za nas zapłaciła. Zdziwione poszłyśmy do Starbucksa na macchiatto.
-To gdzie teraz idziemy?-spytałą Kin, gdy wypiła kawe
-Po buty do nowych nabytków, a później sie zobaczy.
I tak zrobiłyśmy. Długo nie szukałyśmy, bo idealne buty dla nas stały na wystawie. Pochodziłyśmy po mieście i poszłyśy do apartamentu. W środku nikogo nie było.
-To co, skoro ich nie ma to idziemy do klubu na dole?-zaproponaowałam
Zgodziłą sie i przebrałyśy sie i poszłyśmy na dół. W klubie było dość tłoczno, ale nam to nie przeszkadzało. Wypatrzyłyśmy chłopkaów przy barze, wiec sie tam dostałyśmy. Barmanki sie do nich przystawiały.
-A wy często tu przychodzicie?
-My tu tylko przejazdem-powiedział Nialler
-To może pokazać wam okolice?
-Dzieki, poradzimy sobie-odezwał sie mulat-Jedyne co możecie zrobić to jeszcze nam po drinku.
Z miny mojej przyjaciółki nie mogłam nic wywnoskować. Długo nie wytrzyma udawania, że jej tu nie ma. Dla mnie to było przkomiczne.
*oczami Kingi*
Musiałam przerwać to podlizywanie sie tej panny do mojego chłopaka. Jak gdyby nigdy nic usiadłąm obok niego i spytałam:
-Mi też coś zamóiłeś?
Pocałował  mnie na powitanie i podsunął mojito.
-Jak długo tu stałaś?
-Wystarczająco,żeby zobaczyć jak ci na mnie zależy.
Kątem oka zerknełąm na barmanke, która teraz mierzyła mnie wzrokiem. Darowałąm sobie dzisiaj komentarz.
-Teraz wiem, że możmey was częściej zostawiać samych.
-Lepiej nie-złapał mnie za reke-Za bardzo sie martwiłem.
Poszliśmy na parkiet, podobnie jak reszta. O 2 zauważyłam że brakuje tu Wik i jej żarłoka. Dwie godziny później zaczeły mnie boleć nogi i zasypiałam, wiec wróciliśmy do góry. Pozostałą trójka dalej sie bawiła. Poszłąm sie wyprać i przebrać w coś wygodnego. Wskoczyłam do łóżka i czewkałąm aż Zayn do mnie dołączy.
-Nowa sukienka?-spytał, patrząc na torby
-Tak i do od jakiś chłopaków-dziwnie na mnie popatrzał- Nie martw sie, spławiłąm go. Jak m i nie wierzysz to spytaj Wikuś.
-Skoro ty mi ufasz, to ja tobie też.
Położył sie obok, a ja położyłam głowe na jego klacie.
-Dobranoc Zayn.
-Dobranoc kochanie.
Pocałował mnie w czoło i mocno do siebie przytulił, a ja zasnęłam w jego objęciach.

niedziela, 6 maja 2012

Rozdział 11

Choć spałam krótko nie czułam zmeczenia. Gorzej z resztą. Uszykowaliśmy sie i poszliśmy na jakieś nudne spotkanie. Siedziałam i z nudów bawiłam sie guzikiem przy bluzie Zayna. Gdy mnie o coś pytali mówłam"dobrze" alebo kiwałam głową. Myślałam żew to trwało wieczność a tak naprawde godzine. Później ruszyliśmy na podbój sklepów. Musieliśmy znaleść ciuchy na wystep każdemu, łącznie ze mua. Wikuś, jako nasza stylistka, miała najweicej roboty. Skończyliśmy o 16, każdy mia ł już dość. Kupiliśy kilka piw, wróciuliśy do hotelu i rozłażyliśy sie na kanapie. Gdy już wszystko wypiliśmy powiedziałam:
-Nudzi mi sie. Chodźmy na miasto.
-O 23? Co chcesz robić?-spyta ła wik
-Nocą na ulicach dzieją sie różne rzeczy, a ja jestem młoda i chce gto wykorzystać.
-To na co czekamy. Idziemy podbić Nowy Jork!!!!-powiedział Hazza
I oszliśy. Przy okazji trafiliśmy na kilka imprez, które kończyły sie bójkami. O 3 wróciliśmy do pokoju lekko wstawieni. Ktoś rzucił pomysł, żeby zagrać w butelke i wszyscy sie zgodzili. Zaczynało sie niewinnie, jakieś głupoty, a później robiło sie coraz gorzej. Dopóki panowałam nad sobą poszłam spać.

*************************************************************************************
-Kinga wstawaj bo sie spóźnimy!!!!!!-jeczała Wiktoria
Był0o już jasno, ale nie miałam ochoty wstawać.
-I co z tego?? Jakoś to przeżyje-mruknełam i odwróciłam sie do niej plecami
-Spróbujmy inaczej-powiedziała- Zayn cie zdradza.
To podziałało jak zimny prysznic. Wiedziałam żźe żźartuje, ale chciałam odstawić kabaret. Zerwałam sie jak oparzona i zaczełam sie drzeć:
-Gdzie on jest??!! Niech ja go dorwe!!!!!!!!!!!
Ze śmiechem wskazali na salno i tam obiegłam. Mulat siedział na kanapie i oglądał Mtv. Stabnełam przed nim i lekko spoliczkowałam.
-Jak mogłeś??!!-zaczełam teatralnie płakać- Kim ona jest??! Nie jestem dla ciebie wystarczająco dobra?
Zerknął na reszte i zrozumiał co sie dzieje. Podszedł do Nialla i zaczął mówić:
-Skoro już znasz prawde to nie bede cie okłamywać. Zdradziłem cie z Horanem. Ale z tym koniec.
-Nie wierze ci.\
- Ty też mnie zdradziłaś zeswoją przyjaciółką i to było po pijaku. Ale nic o tym nie mówiłem bo cie kocham.
-Ja ciebie też. Jeszcze o tym pogadamy.
Przevrałam sie i posziśmy na próbe. Równo z naszym przyjeściem zaczeła sie nauka kroków. Choreograf był na nas wściekły bo ciągle sie wygłupoialiśmy. Gdy nas uspokoił Malik wyskoczył ze swoimi pomysłami:
-Nie zgadzam sie, żeby ktokolwiek inny z tobą tańczył oprócz mnie.
Zrobiliśy zbiorowy face palm, a choreograf zrobił krótką przerwe.
-Nie przesadzaj-powiedziałam- Ja nie moge z nikim inny mtrańczyć, ale mam znosić widok fanek na koncertach, które na ciebie lecą.
Zamilkł. Zrobiliśy jeszcze jedną próbe i poszliśmy na miasto. Wika chciała zobaczyć Statue Wolności, weic tam poszliśmy. Długo tam nie siedzieliśmy bo zaczynali kręcic "CSI".
-Idżcie ja was dogonie-powiedziałam
Usiadłąm  z boku i oglądałam jak kręcą mój ulubiony serial. Zauważyłam że od jakiegoś czasu przygląda mi sie. Nie wytrzymałam.
-Masz jakiś problem?
-Nie po prostu jesteśtaka piekna że aż nie realna.
To było żałosne.
-Dzieki, ale na mnie to nie działa. I mam chłopaka, wiec dary=uj sobie.
Wstałam i szłam w strone chłopaków, ale złapał  mnie za reke i zaczął mówić:
-Jakoś go tu nie widze i na pewno jestem lepszy od niego.
-Puszczaj!
Równo z wrzaskiem uderzyła go w twarz. Wściekły złapał mnie za ramiona, a ja go kopnełam. Wyciągnął z kieszeni nóż i przystawił mi go do twarzy.
-Uważaj-zagroził- bo w każdej chwili moge oszpecić twoją buźke.
Nie dawałanm za wygraną. Gdy próbował mnie pocałować odwracałam głowe, alebo plułam mu na twarz, za co ciągnął mnie za włosy albo bił. Na szczęście usłyszałam znajomy głos:
-Zostaw ją w spokoju!!
Malik był wściekły. Napastnik zadrwił.
-To twój chłopak? Straszny laluś, i na pewno jest słaby w łóżku. Ja ci pokażde raj...
Nie dokończył, bo wylądował na ziemi. Obok mnie znalazła sie Wiktoria, która mnie przytuliła.  Złamałam sie i zaczełam płakać. Odwróciłam sie, a tego kolesa już nie było. Zayn wziął mnie na rece, a ja schowałąm twarz w zagłębieniu jego szyi. Po drodze poiwedziął do Wik:
-Powiedz chłopkaom co sie stało, a ja jade na posterunek z nią.
Wsiedliśy do taksówki.
-Przepraszam-powiedział, nie wiedziałam za co- Gdybym z tobą został to nic by ci sie nie stało.
-Nie mów tak-zareagowałam- Po prostu to był przypadek, każdemu to mogło sie zdarzyć. I to ty mnie uratowałeś. Gdyby nie ty nie wiem, co by sie ze mną stało.
Przytuliłam sie do niebgo, a on wyszeptał bardziej do siebie niż do mnie:
-Nie pozwole cie skrzywdzić.
Na miejscu opisałam całe zdarzenie i powiedziałam wszystko, co mi kazali. W miedzy czasie przyjechała reszta, byli bardzo przejęci. Trwało to długo. Wreszcie wróciliśmy do apartamentu i wszyscy poszli spać.

piątek, 4 maja 2012

Rozdział 10

*oczami Kin*
Obudziłam sie z koszmarnym bólem głowy, ale tym razem pamietałam co sie działo w nocy. Wstałam i ubrałam sie, a później łyknełam tabletki, które Liam nam w nocy. Wróciłam do łóżka tak żeby nie budzić mojego boga seksu. Wyglądał tak pieknie gdy spał. Oparłam sie i gapiłam na niego. Nie mogłam sie powstrzymać i zaczełam jeździć dłonią  po jego klacie. PO chwili otworzył oczy i złapał mnie za nadgarstek. Podskoczyłam.
-Nie dasz sie człowiekowi wyspać.-powiedział
-Masz-dałam mu tabletki- Łyknij bo wyglądasz okropnie.
Poszłam sie wyprać. Zayn przyszedł, usiadł na skraju wanny i gapił sie na mnie.
-Dziewczyny zazwyczaj mają cycki-stwierdziłam
-Nie jestem taki, po prostu jesteś piekna.- wskoczył pod prysznic. Czekałam na wyjaśnienie-No co? Sypiamy ze sobą, ale nie mmoge z tobą wziąść prysznica.
-Fakt. NIe wygonie cie, bo to jest argument, a po za tym nie posłuchasz.
I tak mój prysznic przerodził sie w dwu godzinną kąpiel we dwoje. W końcu ubraliśmy sie i zeszliśmy na dół na śniadanie. Przysiedliśmy sie do reszty.
-Byłem upity w trupa, czy mulat sie w nocy darł "Sex party"?-zapytał Nialler
-I to i to-opdowiedzieliśmy chórem
-A czy komuś jeszcze urwał sie film?
-Nie
-Spokojnie żarłoku- uspokoiła go Wik- Oprócz próby rozebrania mnie nie robiłeś nic głupiego.
-Przepraszam.-powiedział i delikatnie ją pocałował
Po raz pierwszy od rana odezwał sie Louis:
-Patrzcie, oni potrafią sie obnosić ze swoimi uczuciami, a nie jak wy-popatrzyliśmy na niego-Wczoraj w nocy lizaliścide sie i obmacywaliście. Zapomnieliście o świecie, a w nocy nie możnabyło przez was spać.
Zarumieniłam sie, a Malik złapał mnie za kolano.
-Zobaczymy jak przyjedzie do ciebie twoja dziewczyna.-odgryzł sie mój ukochany
I tak sie przedrzeźniali do końca śniadania. Później zpakowaliśmy walizki do taksówki i pojechaliśmy na lotnisko. Okazało sie że mamy samolot zarezerwowany specjalnie dla nas. Po starcie zaczeły sie dyskusje na temat koncertu. Nie obchodziło to zbytnio mnie i Wikuś, bo nie miałyśmy sie w tym żadnego zdania. Ogloądałyśmy miaejsca i sklepy, które musimy zobaczyć. Dochdziły nas rozmowy:
-Mamy problem- mówił ich menadżer- Brakuje nam jednej tancerki i stylistki.
-Popatrz na to.
-ale czy sie zgodzą?
-Na pewno. Dziewczyny chodźcie tu!-przyszły śmy zgodnie z poleceniem- Chcecie nam pomóc?
-A dokładniej?-spytałyśmy
-Ty kochanie zostanioesz naszą tancerką-powiedział Zayn
- A ty skarbie stylistką- Odezwał sie Niall
Zaczełyśmy sie śmiać.
-Why?
-Bo macie talent.
-Dobra- zgodziłam sie. Teraz kolej Wiktorii.
-No....-sztruchnełam ją łokciem- zgoda, ale tylko ten raz.
Wszyscy zaczeli planować rzeczy, które były związane z nami i musiałyśmy tam siedzieć. Masakra. Na miejscu byliśy nad ranem choć było ciemno. Byłam zmeczona, ale nie mogłam oderwać wzroku od tych kolorowych świateł i tego, co tu sie znajdowało. W hotelu mieliśmy gigantyczny aprtament z 5 pokojami(tylko nasz 7). Każdy sobie któryś wybrał i poszliśmy spać, bo jutro trzeba wcześnie wstać. Dokładniej za 3 godziny.

wtorek, 1 maja 2012

Rozdział 9

*oczami Kingi*
Po śniadaniu wróciliśmy do Londynu. Rzuciłam torbe w kąt i poszłam do salonu i stanełam jak wryta bo na krześle siedział jakiś obcy facet w garniaku z laptopem na kolanach. Pobiegłam do przyjaciół.
-Vas happenin?-powiedział Zayn obejmując mnie
-Kto mi wytłumaczy co to za koleś w salonie?
Wszyscy byli równie zaskoczeni co ja i poszliśmy zobaczyć ktoześc panowie to. Facet na widok zespołu uśmiechnął sie.
-Cześć panowie.
-Co ty tu robisz?-spytali chórem i spojrzałyśmy na nich- To nasz menadżer Paul.
-Miło mi-poiwedział- Przyjechałem do was służbowo, a dokładniej w sprawie koncertu.
-Przecvież mówiliśmy-odezwał sie Hazza- że bierzemy wolne na całe wakacje ze względo na nie.
-I tak by było gdyby nie to. Wiecie jakie plotki o tym krążą? Musicie je rozwiać jednym wystepem.
Pokazał nam zdjęcia i filmy z mojej imprezy urodzinowej.
-Co wy na to?-zapytał
Chłopcy spojrzeli na mnie i Wik. Odezwałam sie pierwsza:
-Mi to rybka. Rozumiem to i zgoda, jeśli możemy z wami pojechać-zrobiłam wielkie oczy- A ty?
-Tak samo i chcemy wybrać miejsce.-dodała
-Dobra-zgodził sei Paul- Ale szybka decyzja gdzie?
-Nowy Jork!-wrzasnełyśmy jednocześnie
Wszystkim to pasowało, a kocert miał odbyć sie za tydzień.
-Jutro o 15 na lotnisku i lecimy.-powiedział menedżer sobie poszedł.
Każdy z nas pobiegł do pokoju, żeby sie spakować.
-Czemu akurat Nowy Jork?-spytał Malik
-Gdy byłyśmy młodsze obiecałyśmy sobie ze pojedziemy razem do Rio de janeiro i tam-wyjaśniłam.
Spakowaliśmy sie w 2 godziny i zeszliśmy na dół. Było wcześnie wiez poszliśmy do kina na "Street dance 2". Po drodze razem z Wiktorią zaczełam tańczyć nasz taniec, a reszta dołaczyła do nas. W kinie wrzucaliśmy sobie popcorn do ust. Po filmie nikt nie miał zamiaru wracać do domu wiec poszliśmy oglądać wytepy ulicznych tancerzy. Podczas jednegoz wystepów zaprosili mnie z Wik do tańca. Zerknełam na mulata i poszłam. Moja przyjaciółka nie lubi publicznych wystepów i nnie skorzystała okazji. Bawiłam sie świetnia, a blondasek to nakrecił. Zrobiło sie ciemno i musieliśmy wracać żeby nie spóźnić sie na samolot. Do 3 siedzieliśmy i zrobiliśmy małą impreze. Przyznam że przu okazji troche wypiliśmy. Tylko Liam i Wiki byli trzeźwi w tym towarzystwie.
*oczami Liama*
Ja i dziewczyna Nialla byliśmy jako jedyni w pełni świadomi co do tego co sie działo.
-Musimy przerwać to, bo jak  ich jutro zobaczy to nas ukatrupi.-powiedziałem do Wik
-Zgoda. Zbieram mohjego blondaska do pokoju, a później Kinge. Z Zaynem nie bedzie problemu, bo pójdzie za nią. Ty bierzesz pozostałą dwójke-powiedziała i poszła.
Szybko uwineła sie z planem i wszystko poszło po jej myśli. Harolda od razu zagoniłem do góry, gorzej z Lou. Cały czas coś śpiewał. W  końcu przerzuciłem go sobie przez ramie i zaniosłem do pokoju. Zanim doszłęm do siebie słyszałem jak Zayn sie drze"Sex party". Był naprawde nawalony ze swoją laską. Zazdrościłem im. Szkoda, że mojej dziewczyny tu nie ma, ale ma swoją prace, a ja swoją i musimy to pogodzić. Znalazłem tabletki na kaca i wrzuciłem każdemu do pokoju, nie patrząc co tam sie dzieje.

sobota, 28 kwietnia 2012

Rozdział 8

Rano obudził mnie całus. Jak dla mnie było za wcześnie na pobudke.
-Wstawaj kochanie-mój mulat wymruczał mi do ucha
-Kocham cie, ale w życiu nie podniose sie.
-Naprawde mnie kochasz?-otworzyłam oczy
-Oczywiście, a ty mnie nie?
-Kocham cie i właśnie dlatego nic mi nie zrobisz za to.
Przestał mnie obejmować i zrzucił na ziemie.
-Ała!!!-wrzasnełam- Za co to?
On tylo sie uśmiechał, pokazując swoje śnieżnobiałe ząbki. Zerknełam do lustra.
-Czekaj czekaj-zastanowiłam sie-Zasnełam w ciuchach i z mp3, to czemu budze sie w bokserce?
-Przebrałem cie. Masz bardzo mocny sen.
Dalej leżał wiec usiadłam na nim i pochyliłam sie.
-Wiesz że to troche przerażające?
-Przepraszam.
Chciał mnie pocałować, ale zasłoniłam mu usta dłonią.
-Mam nadzieje że to ostatni raz.A tak po za tym- dodałam- nie wiedziałam że to możliwe.
Dałam sie pocałować i położyłam sie na nim. Przeszkodzł nam Hazza. Na jego widok zeszłam z Zayna i usiadłam obok.
-Dzień dobry gołąbki-powiedział jak gdyby nigdy nic- Przepraszam za przerwanie tej sceny, ale za 10 minut jedziemy nad wodospad.
Otworzyłam usta że by sie odezwać, ale mi przeszkodził.
-Tak musicie jechać z nami. Nie znósłbym drugi raz tego,a wiecie że oni nie dadzą wam spokoju.
Gdy wyszedł przebrałam sie w strój i narzuciłam na to krótkie spodenki i bluzke z flagą. Gdy ubierałam strój poprosiłam Malika żeby zawiązał mi góre od niego.
-A tak przy okazji, wracając do tematu-powiedział-Łatwiej było cie rozebrać, niż ubrać.
Za to uderzyłam go nie tak lekko.
-Zboczeniec. Tego nie musiałam wiedzieć.
Nad wodospad pojechaliśmy na dwa samochody. W jednym nasze dwie pary, a w drugim reszta. Na miejscu rozłożyliśmy sie i poszliśmy popływać. Ze względu na to że w mojej główce coś sie poprzestawiało, poszłam skakać do wody z góry wodospadu. Po mua zrobiła to reszta. Gdy leciałam w dół uczucie było niesamowite, jakbym latała.  Od tych głupich pomysłów wszyscy byli zmeczeni, ale nikt nie chciał wracać do domu. Rozpaliliśmy ognisko, a wiekszość rzeczy które upiekliśmy zjadł Niall. Wrociliśmy do domu dopiero, gdy zaczeło robić sie chłodno. Rozłożyliśmy sie na kanapie i wszyscy momentalnie posneli. Ostatnie co pamietam to moja przyjaciółka jedząca marchewke z nuttellą.
*oczami Wiki*
Zjadłam swój deser i popatrzyłam na moją ukochaną piątke. Tak słodko wyglądali i musiałam porobić im zdjecia. Nagle obudził sie mój blondasek.
-Chodź już spać baby, a nie robisz nam zdjecia.
Oparłam sie o niego i zasnełam w głęboki sen.

czwartek, 26 kwietnia 2012

Rozdział 7

*oczami Wik*
Wstaliśmy wcześnie rano, bo chłopcy chcieli gdzieś pojechać i to jak najwcześniej. Mnie to nie obchodziło, a nawet gdyby to nic mi nie powiedzą. Tym miejscem okazała sie willa w środku lasu, dość imponująca. Cała czwórka pobiegła do góry i próbowali wejść do pokoju, ale bezskutecznie.
-Który ma klucz?-Liam sie niecierpliwił.
Gdy go dostał od razu otworzył drzwi i wszyscy staneli wryci. Zobaczyłam dlaczego. W łóżku leżała moja przyjaciółka ze swoim chłopakiem. To byłoby normalne, gdyby nie to, że ich ciuchy leżące na podłodze. Musiałam zainterweniować.
-Panowie dowidzenia, wychodzimy-nie reagowali-WYNOCHA!!!!
Wszyscy wyszli, a Kin szepnęła "dziekuje". Pozostało mi tylko czekać aż wyjdzie. Za chwile sie zjawiła i poszłyśmy na spacer. Nie odezwała sie, wiec byłam pierwsza:
-Czemu nic nie mówiłaś?
-Bo znam twoje zdanie na ten temat od zawsze i próbowałabyś mi to obrzydzić.
-I tak by mi sie nie udało, dobrze o tym wiesz. Po prostu czuje, że nie chcesz mi już nic mówić. Twój facet jest ważniejszy ode mnie.
-Nieprawda-zareagowała- wiesz że jesteś najważniejsza. To jest moja pierwsza prawdziwa miłość, a ty zachowujesz sie,jakby to było  złe.
-Ja-nie powstrzymałam sie- nie ide do łóżka z facetem po miesiącu znajomości.
Komentarze robiły sie coraz bardziej ciete.
-Czyli jestem dziwką!-wrzasneła- Świetnie! Bynajmniej nie bede żyła w celibacie do końca życia. I przypominam, że nie tylko ja tańczyłam na stole.
-A ja si enie lizałam na London Eye drugiego dnia.
Zaczełam żałować swoich słów, bo zobaczyłam do czego to doprowadziło.
-To może najwyższy cazas to nadrobić zakonnico-i poszła.
*oczami Kingi*
Nie moge uwierzyć w jej słowa. Dobrze wiedziała,że go kocham, a potraktowała mnie, jakbym sypiała z każdym. Pobiegłam z płaczem do domu. Wszyscy patrzyli na mnie jak biegłam do góry z płaczem. Weszłam na dach przez okno i ukryłam sie. Nie chciałam żeby ktokolwiek mnie widział. Długo nie miałam spokoju, bo Lou mnie  znalazł.
-Moge sie dosiąść?- nie reagowałam- Uznaje to za zgode. Wiem o co poszło i nie czuj sie z tego powodu winna. Jeśli sie myle to trudno.
Doszłam do wniosku że moge mu zaufać.
-Pokłóciłam sie z Wiką, bo ona nie szanuje tego co zrobiłam. Dla niej za krótko go znam. Potrafie podjąć właściwą decyzje i nie żałuje tego co robiłam, ale żałuje moich słów.
Zaczęłam znowu płakać, a on mnie prztulił i próbował pocieszyć. Uspokoiłam sie i poszliśmy na dół. Wiktoria siedziała miedzy Harrym, a Niallem. Zayn siedział na gigantrycznej poduszce. Usiadłam obok niego i oparłam głowe na ramieniu. Zmartwił sie moim stanem.
-Wszystko ok?
-Jasne. Prawie. Nie wiem, ale sie trzymam.
Włączyliśmy PSmove i zaczeliśmy bitwe taneczną. Każdy tańczył z każdym. Z Wik miałam tańczyć do ''Rude boy". Zgodziłam sie. Szłyśy łeb w łeb, ale w końcu ja wygrałam.
-Nic dziwnego-mrukneła
-Czy ty coś sugerujesz?-warknełam.
-Nic tylko potwierdzam swoje wcześniejsze słowa, bo jak widzxiałaś to było dość zmysłowe.
-Czyli co, dziwka jestem?
Nie odpowiedziała, tylko sie zaśmiała. Zagotowało sie we mnie i nie powstrzymałam sie, dałam jej z liścia. W odpowiedzi szarpnęła mnie za włosy. Zaczełyśmy bójke, ale nie trwała długo, bo chłopcy nas powstrzymali. Poszłam z mulatem do pokoju i zamknełam nas na klucz, żeby odciąć sie odświata. Zaważyłam konsolete do muzyki przy ścianie.
-No tak. Dj Malik-uśmiechnełąm sie.
-Nauczyć cie.
-Pewnie, chodź tu.
Stanął za mną i zaczął kierować moimi rekoma. Nie musiał stać tak blisko, ale nie przeszkadzało mi to. Tak nam minął czas do wieczora. Mulat poszedł na dół, a ja poszłam na balkon. Siedziała tam Wikuś, ale nie miałam zamiaru wracać. Gdy miałyśmy dość chciałyśmy wrócić. Okazało sie, że drzwi sie zatrzasneły i można je otworzyć tylko od środka. Było za wysoko żeby skoczyć.
-Zadzwońmy do nich-rzuciłam pomysł
-A masz telefon?
Zaczełyśmy dobijać sie do drzwi, ale nikt nas nie słyszał, wiec dałyśmy sobie spokój. Nie mogłam siedzieć w takiej ciszy.
-Przepraszam-zaczełam-Dalej boli?
-Nie tak bardzo.-za chwile dodała-Przepraszam za wszystko. Po prostu sie martwie.
-Nie masz o co. Dokładnie wszystko przemyślałam i niczego nie żałuje. Już jest dobrze?
Pokiwała głową i przytuliłyśmy sie. Czekałyśmy aż ktoś przyjdzie i nas wpuści do środka. Dowiedziałam sie że przekłuła sobie ucho, a ona była zszokowana moim tatuażem. Po ok. 2 godzinach Liam wpuścił nas do domu.
-Co wy tu robicie?-byłó zdziwiony.
-Czekamy aż nas łaskawie wpuścicie.
Zeszłyśmy na dół i usiadłyśy koło chłopaków. Oglądali "Duże dzieci", nie miałyśmy nic przeciwko.
-Co cie tak długo niebyło?-zapyta ł mulat
-Zatrzasnełyśmy sie na balkonie, a wy nawet o nas nie myśleliście. Jedynie Liam wykazał sie rozumem i nas wpuścił. Zamarzłam tam.
-To dobrze. Dalej ci zimno?-teraz sie zaczął przejmować.
-Yhy.
Przyciągnął mnie bliżej do siebie, a ja sie w niego wtuliłam. Otoczył mnie znajomy zapach perfum i.... coś jeszcze.
-Paliłeś-to nie było pytanie-Ty możesz jarać, a ja nie.
-I tak zapalisz, po prostu o tym zapomniałaś.
Gdy skończyliśmy ten film Hazza włączył "Rec 3". Nie miałam na to ochoty, wiec poszłam do pokoju. Położyłam sie na łóżku ze słuchawkami na uszach i usnęłam słuchając"I wish".

środa, 25 kwietnia 2012

Rozdział 6

*oczami Kingi*
Gdy sie obudziłam było już dość jasno. Łeb mnie napierdalał i miałam ogromnego kaca po imprezie. Nic nie pamiętałam. Zayn już nie spał i na pewno wyglądał o wiele lepiej niż ja. Praktycznhie nie było widać że wczoraj balował. Leżał na brzuchu, więc wskoczyłam na niego i leżałam plackiem.
-Złaź ze mnie.-warknął.
-Zmuś  mnie.
Nagle leżałam na plecach i on opierał sie nade mną. Wydlądał tak kusząco że musioałam go pocałować,a on to odwzajemnił. Za chwile leżałam na podłodze, a jego ręce błądziły po moim ciele. Wiedziałam że posuwam się za daleko, więc sie odsunęłam. Zrozumiał to.
-Przepraszam, ale nie mogę, nie teraz.-powiedziałam.
Dopiero teraz zauważyłam, że jesteśmy w samej bieliźnie, a ciuchy leżały w całym pokoju. Musiałam sie dowiedzieć co się działo w nocy.
-Streść mi wczorajszą noc.-poprosiłam- Bo film mi sie urwał, a ten widok mnie zadziwia. Czy my w nocy...?
-Nie matrw sie nic siue nie działo, oprócz tego że wszyscy byliśmy kompletnie nawaleni.
Streścił mi całą impreze, a ja nie wierzyłam w to, co wyprawiałam. Wzięłam szybki prysznic, ubrałąm krótkie spodenki=, bokserke i koszule w krate mulata. Na dole pozostała czwórka leżała na kanapie, a Wikuś robiła naleśniki. Podbiegłam do niej i pocałowałam ją.
-Pięknie pachnie.-pochwaliłam ją.
-dzieki. Jak ci mineła party, bo ja nic nie pamietam, al eraczej dobrze.
-Mam podobnie.
-A żałujcie!-krzyknął Lou.
-Czemu?
-Zerknijcie na telefon Hazzera i obejrzyjcie ostatni filimik.
Zrobiłyśmy jak kazał. Na filmiku tańczyłyśmy na stole w kuchni do"Get Sexy" Subarbabes. Podbiegłyśmy równo do chłopaków i wrzasnęłyśmy:
-Czemu nic nie mówiłeś??!
Usiadłam okrakiem na Zaynie i czekałam na wytłumaczenie.
-Nie chciałem cie martwić, a poze tym oni chcieli wam o tym powiedzieć. W ramach przeprosin zabieram cie do miasta, przy okazji po prezent.
Zjedliśmy śniadanie, zrobione przez moją przyjaciółke i pojechaliśy do centrum we dwoje.
-Jest jeszcze coś o czym nie wiem?? Jak tak to masz mi powiedzieć, bo chce to usłyszeć od ciebie.
-Właściwie to tak średnio. Podeszła do mnie jakaś dziewczyna i zaczęła coś gadać. Gdy to zobaczyłaś podeszłaś do mnie i zaczeliśmy sie całować. Tamta panna od razu sie ulotniła.
-To dobrze-uśmiechnełam sie-Niech wszyscy wiedzą, że jesteś mój i nikt inny nie ma u ciebie szans.
Froczyliśmy sie tak przez całą droge. Okazało sie że zabrał mnie do studia tatuażu, bo zawsze marzyłam o tatuażu. Po długim wyborze wzoru, zdecydowałam sie na napis "vas happenin" na rece. Malik chciał żebym wytatuowała sobie jego imie, a ja wolałam pacyfke. W końcu zdecydowaliśmy na to. Bałam sie, że bedzie bolało, ale nic nie czułam. Przez cały dzień włóczyliśmy sie po mieście. Mulat ciągał mnie po każdym sklepie, żebym coś przymierzyła. Kiedy sie nie zgodziłam pójść do sklepu z bielizną, przerzucił mnie przez ramie, jak worek ziemniaków i pomaszerował. Tu na pewno spędziliśmy najwięcej czasu, co było dość przerażające. Zdziwiłam się gdy zadzwonił Hazza żeby go opieprzyć za ten sklep. Do mnie zadzwoniła Wika, żeby powiedzieć że do takich sklepów mam chodzić tylko z nią i mam uważać na niego. Zastanawiałam sie skąd oni o tym wiedzą, ale nigdy nam nie powiedzą. Wieczorem , zamiast wracać do domu pojechaliśmy za miasto. Cały czas jęczałam:
-Dokąd jedziemy?
-Ja cie błagam zamknij sie. Pozwole ci na wszystko, byle żebyś sie zamkneła, bo i tak ci nie powiem.
W głowie zaświtała mi pewna myśl.
-Naprawde wszystko?
Pokiwał głową, a ja wskoczyłam mu na kolana i oparłam sie plecami o drzwi. Zaczął sie śmiać.
-Na to bym nie wpadł. Wygodnie ci?
-Bardzo. A te pomysły biore z filmów.
-No tak-przypomniał sobie-Przedwczoraj oglądaliśmy ''Szybkich i wściekłych 5''. Cie kawe, co twój kuzyn by zrobił to widząc.
-Mnie zamknął w pokoju, ale nie chce wiedzieć co by sie stało z tobą.
Wreszcie dotarliśmy na miejsce. Niby byliśy w lesie, ale to co zobaczyłam, to był kosmos. Miedzy drzewami stała stałą ogromna willa. Stałam jak wryta, a usta otworzyły mi siew same. Odwiesiłam sie, gdy Zayn zamknął mi usta.
-Jak znalazłeś to miejsce?-spytałam wchodząc do środka.
-W necie, a teraz idź wybrać sobie pokój. Jutro przyjeżdża reszta wiec masz pierwszeństwo. Dzisiaj już nikt nam nie przeszkodzi.-śmiesznie poruszał brwiami.
Zaczął sie do mnie zbliżać, a ja uciekłam do góry. Wybrałąm pierwszy pokój i weszłam dośrodka. Był gi gantyczny. Na srodku wisiało okrągłe krzesło. Jedne drzwi prowadziły na balkon, a drugie dpo łazienki. Za chwile przyszedł Malik i mnie objął.
-Czyli co, bierzemy ten pokój?
-Oczywiście i masz osobną łazienke. Nikt ci nie bedzie przeszkadzał w układaniu fryzury.
-Wredota.
-Dziękuje.
Za tą uwage dostałam poduszką. To rozpoczeło bitwe na poduszki. Zmeczeni poszliśy na dół i puściliśmy film. Robiłam sie zmeczona, wiec poszłam wziąć prysznic. Nie zamknęłam drzwi na klucz i to był błąd, bo Malik przyszedł i usiadł na skraju wanny.
-Czy masz zamiar wyjść?-spytałam
-Razem z tobą.
Na drzwiach od kabiny nmiałam powieszony recznik i bielizne, wiec ubrałam co było pod ręką i wyszłam. Nie zwracałam na niego uwagi, tylko poszłam dopokoju i zaczełam szukać jakiejś coś co zrobiłoby za piżame. Wybrałam jego bluzke z napoisem"Turn me on", położyłam sie i włączyłam laptopa. Zayn widząc mój strój zapytał:
-Ten strój jest celowy, czy przypadkiem?-cały czas przyglądał mi sie.
-Specjalny, sam mówiłeś że jesteśmy tu sami i nikt sie nas nie uczepi.-uśmiechnełam sie uwodzicielsko i wróciłam do przeglądnia stron. Za chwile laptop zniknął z moich kolan, a ja sama znalazłam sie na nim i zaczął mnie całować jak nigdy. Moja bluzka znalazła sie na podłodze, a gdy zobaczył że nie protestuje, leżały tam wszystkie nasze rzeczy. Reszte sobie dopowiedzcie;*

wtorek, 24 kwietnia 2012

Rozdział 5

Obudziłam sie po raz pierwszy od przyjazdu sama, ale nadal nie u siebie. Wzięłam prysznic i ubrałam sie w dres. Od pobudki nikogo nie widziuałam. Zeszłam na dół zjeść płatki. Na stole stał tort, normalka. Podeszłam dolodówki. ''Zaraz zaraz" pomyślałam i zrobiłam krok wstecz. W tym momencie wszyscy wyskoczyli i zaczeli śpiewać sto lat. Wzieli mnie na rece i zaczeli mną rzucać. Każdy zaczął mi składać życzenia i mnie przytulać, ale nadal nie wierzyłam że jesteśmy tu już tak długo. Zayn wziął mnie na rece i pocałował. Nagle mnie z niego ściągneli i zanieśli na dwór. Za chwile wylądowałam w wodzie. Po mnie trafiła do niego Wikuś. Wyszłyśmy z wody i chciałyśmy iść sie przebrać. Nie mogłyśmy wejść w mokrych ciuchach do domu, kazali nam iść w bieliźnie. Wiedziuałyśmy że to nie jest konieczne, ale nie chciałyśmy sie kłócić. Ludzie patrzyli na nas z ciekawością, wiec chłopcy zrobili mur, żeby nikt nas nie widział.
-Co, to nie jest normalne że dziewczyny rozbierają sie przed domem 1D?-szepneła do mnie Wika i zaczełyśmy sie śmiać.
Wewnątrz nie mogłyśmy sobie wybrać ubrań, bo wybrane dla nas już czekały na łóżku. Ja dostałam krótką niebieską sukienke i czarne baleriny, a Wik podobną do mnie fioletową i białe sandałki.
-Musze przeyznać że mają gust.-stwierdziłam.
-Może i mają, ale co do długości mam inne zdanie.
Miałyśmy już schodzić, gdy do  pokoju wpadł Harry.
-Co wy k*rwa macie na sobie??????????!!!!!!!!!!!!!!!-krzyknął na nasz widok.
-Prezenty.
-Wy sie przebieracie, a ja ide z nimi pogadać.
 Nie musiał daleko iść, bo Malik i Horan weszli do pokoju. Na nasz widok szęki im opadły. Loczek od razu sie na nich rzucił.
-Wy debile!! To nie dziwki żeby je tak ubierać!!
Zaczeła sie bójka. Darłyśmy sie, żeby sie uspokoili, ale to nic nie dawało. Chciałyśmy ich rozdzielić, ale to sie nie udało. Nagle poczułam ból i film mi sie urwał.
Po jakimś czasie wróciłam do żywych, a moja przyjaciółka tuż po mnie. Faceci nad nami stali i patrzyli na nas zatroskani.
-Czy oni nas uderzyli?-szepnełam.
-Nie zdaje ci sie to prawda. Idziemy stąd.
Pociąneła mnie za reke i poszłyśmy. Nie zwróciłam uwagi nanich. Zabrałyśmy torebki i poszłyśmy  na miasto.
*oczami mulata*
W osłupieniu patrzyłem jak odchodzą.
-Co my zrobiliśmy?
Kocham ją, a Nialler Wiktorie, a jednak stało sie. W napadzie złości uderzyliśmy je, bo nie zwróciliśmy na nie uwagi. Bezradny usiadłem na ziemi, obok chłopaków. Nikt nic nie mówił. Pierwszy sie odezwał  sie blondasek:
-A tak wgl. to skąd one wzieły te ciuchy, bo nie od nas?
-Jak to?-Harold był zdziwiony.
-Normalnie.-odpowiedziałem-Właśnie chcieliśmy im dać ciuchy an dzisiaj. Jesteśmy w tym samym stanie co ty.
Zaczeliśmy sie przepraszać. Teraz zostało nam znaleśc sposób jak je odzyskać.
*oczami Kingi*
Poszłyśmy do sklepu, żeby pozbyć sie tych ciuchów. Wybrałam kolorowe adidasy za kostke, szare spodnie od dresu i zieloną bluze, pog którą założyłam bokserke. Wiki wzieła podobny zestaw. Przed wyjściem wziełyśmy jeszcze czarne torby i poszłyśmy pozwiedzać. Gdy zaczełyśmy płakać jedna próbowała pocieszyćdrugą. Po uspokojeniu sie powiedziała:
-Niall zawsze jest spokojny, nie wiem co w niego wstąpiło.
- Ja zawsze potrafiłam uspokoić mojego. Ale widziałaś reakcje pudelka?
-No, wściekł sie jakby nas zabili.
Tak rozmawiając doszłyśmy do Starbucksa. Wziełyśmy latte macchiato i usiadłyśmy na dworze. Zerknęłyśmy na nasze fony.
-10 smsów i 18 połączeń, a ty?-spytałam.
-Tak samo.-zadzwoniły nasze telefony-Odbieramy?
-W życiu!-krzyknęłyśmy równo.
Siedzałyśy tam z godzine. Miałyśmy już iśc, ale podjechały 2 czerwone autobusy z naszymi imonami. Każda wsiagła do tego ze swoim. Na górze czekali nasi panowie. BNie wiem jak Wik, ale ja po prostu podeszłam do barierki nie patrząc na mulata. Podszedł i zaczął mnie przepraszać.
-Nibvy czemu miałabym ci wybaczyć??
Nie wahał sie z odpowiedzią:
- Nie ma powodu. Po prostu jestem idiotą i nie zasługuje na ciebie.
Spojrzałam w jego oczy, widziałam w nich że żałuje tego co zrobił. Wybaczyłam mu, ale nie mogłam sie powstrzymać od złośliwości.
-I to tylko tyle? Nic wiecej?
Miał już coś powiedzieć, ale nie pozwoliłam mu:
-A gdzie całus na przeprosiny? Już mnie nie dotkniesz wiecej?
Nie musiałam czekać ani sekundy dłużej. Wziął mnie w objęcie i zrobił to o co prosiłam. Czas minął tak szybko i zaraz byliśmy pod domem, uszykowanym na imprezie. Wikuś z Horanem już na nas czekali, szczęśliwi jak my. Miałyśmy sie iśc przebrać, ale nas zatrzymali.
-Tamte stroje to był żart Louisa. To są wasze ciuchy na wieczór.
Wziełyśmy kiecki i poszłyśmy po kosmetyki. Weszłam do pokoju, a tam nic nie było.
-Zapomniałam ci powiedzieć-to był Zayn-Teraz mieszkasz ze mną, bo i tak śimy tam to po co zajmować 2 pokoje.
Planowałam to, ale nie myśłałam że teraz to sie stanie. Poszłam do mojegonowego pokoju i znalazłam to co potrzebowałam i poszłam do łazienki, gdzie spotkałam Wik. Przebrałyśmy sie i zrobiłyśmy lekki makijaż. Stanęłyśy przed lustrem i zaczełyśmy sie przeglądać.
-Stwierzszam że to jest o wiele lepsze od tamtego.-Poiwedziałam
-Potwierdzam.
Teraz miałam na sobie kremową sukienke z czarnym pasem i wstawkami, a na nogach czarne koturny. Wiktoria miała białą kiecke z gorsetem, poszarpaną u dołu i czerwone szpilki. Na dole zaśpiewali mi sto lat i zdmuchnęłam świeczki na torcie.Impreza sie rozkręciła. Starałam sie dużo nie wypić, ale mi sie nie udało.
*oczami Malika*
W środku imprezy podeszła do mnie dziewczyna Niallera.
-Uważaj na nią. Po pijaku wyrabia różne rzeczy i nie ma zbyt mocnej głowy.
-Różne rzeczy, czyli?-byłem ciekawy.
-Tańczy na stole.
-Nie tak źle.
-Tylko że potem przeradza sie w striptiz. Uwierz wiem co mówie.
Teraz kapowałem i pilnowałe żeby do tego nie doszło. Sam wypiłem nieźle. Gdy mój skarb przestawał kontaktować, zabrałęm ją do pokoju. Bez wahania rozebrała sie do bielizny i poszła spać. Byłem zmęczony i pijany, więc zrobiłem to samo.

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Rozdział 4

Tym razem Zayn obudził sie pierwszy. Widząc że nie śpie dał mi soczystego buziaka w usta, a później zaczął całować po szyi. Odepchnęłam go lekko.
-Przestań. Co ty, wampir?
Na te słowa tylko sie uśmiechnął, pokazując swoje śnieżnobiałe zęby i delikatnie ugryzł mnie w szyje, udając że wysysa mi krew. Uciekłam z łóżka.
-Idziemy naśniadanie.-powiedziałam-I ty je zrobisz.
-Za co?
-Za zjedzenia mpojego tosta wczoraj.
Na dole siedział Niall, smażąc jajeczniece.
-Hej-przywitałam sie, całując go w policzek(miałamdobry dzień)
-Siemanko
-A gdzie zgubiłeś moją przyjeciółke, a swoją dziewczyne? Chyba jej nie wystawiłeś?-zażartiowałam.
-Nie, jeszcze śpi, więc zszedłem zrobić jej śniadanie. Ale nie martwiłbym sie o nią, tylko o ciebie.-dodał zerkając na mnie.Byłam zdezorientowana więc dodał:
-Zerknij jak wyglądasz. Polecam ci to ukryć, bo chłopcy mają bujną wyobraźnie.
Podeszłam do lustra, a Malik stał za mną, śmiejąc sie. Po chwili wiedziałam dlaczego. Na mojej szyi widniały ślady zębów i soczysta malinka, rzucająca sie w oczy z kilometra. Zaczełam go lekko bić, ale mnie to bardziej bolało, wiec go podrapałam i to porz ądnie. Na rece miał 4 czerwone smugi od moich paznokci. Zjedliśmy śbniedanie i poszliśmy sie przebrać. Pierwsze co zrobiłam to nałożenie tony fluidu na prezent od mojego chłopaka, ale to było nie do ukrycia i on o tym dobrze wiedział.
-Spokojnie-powoedział-to znika po kilku dniach.
-To mnie pocieszyłeś. A tak wgl. to skąd to wiesz?
Udawał że nie słyszy. Typowe. Gdy zeszliśmy na dół wszyscy dziwnie na mnie zerkneli, na pewno blondasek im powiedział, oprócz loczka który był mocna zszokowany moiom stanem. Wiktoria zaciągneła mnie do swojego pokoju i zaczeła czegoś szukać w szafie.
-Co ty robiłaś w nocy?-rzuciła przez ramie- Pamiętaj że Horan ma pokój obok was i wszystko słychać.. Mówił że to wygląda strasznie, ale nie myślałam że to tak wygląda. twój kuzyn zapewne chce teraz udusić mulata, bo robi za anioła stróża.
-Wczoraj go złagodziłąm, nic nie zrobi mojemu skarbowi, chyba że chce umrzeć. A to coś jest przez moją głupote. Rano stwierdziłąm że jest wampirem bo całuje mnie po szyi, a teraz wyglądam tak. I przepraszam cie za noc.
Przytuliłam ją na przeprosiny. Wreszcie znalazła to czego szukała. Był to naszyjnik z czarnego materiału, przeplatany kolorowymi nićmi. Założyła mi go. Pasował idealnie i nic nie było widać. Chciałam ją o to zapytać, ale mnie uprzedziła:
-To miałbyć prezent na urodziny, ale to jest sytuacja wyjątkiowa.
-Jest cudny.Kocham cie.-pocałowałam hją-A tak przy okazji jak ci minęła noc?
Zarumieniła sie, co zdarzało sie bardzo rzadko.
-Normalnie, oprócz tej bitwy na poduszki.
Zaczęłam ją przedrzeźniać w drodze na dół.
-To co dzisiaj robimy?
-Zobaczycie!
Równo z odpowiedzią zawiązali nam oczy i zanieśli do auta, a dokładniej do bagażnika"żeby była zabawa" cytuje. Jechaliśmy z godzine i przez cały czas gadałyśmy o tym, dokąd jedziemy. Nie mogłyśmy odsłonić oczu, bo nasi ukochani nam nie pozwolklili i po 15 minutach trzymali nas w objęciach, bo zaczynałyśmy kombinować(z natury byłyśmy bardzo ciekawskie). Na miejscu wreszcie mogłyśy zobaczyć cokolwiek. Gdy wyszłyśmy z auta okazało sie, że jesteśmy w zoo. Było ogromne i wyglądało troche jak safarii. W środku po pierwsze poszliśmy popływać z delfinami. Za tą przejażdżke wrzuciliśmy Zayna i Nialla do wody. Nie chciałyśmy wychodzić z wody, czułyśmy sie świetnie w towarzystwie delfinów. Później poszliśmy pojeździć na słoniach, co było zabawne bo omało nie spadłyśmy. Później nakarmiliśmy krokodyle, czesaliśmy dzikie koty, bawiliśmy sie z małpami i jaszczurkami. Strasznie przywiązałam sie do iguany, a Wik do kameleona, ale trzeba było wracać. Po drodze wstąpiliśmy coś zjeść. Zbytnio sie nie najedliśmy, bo blondasek zjaqdał wszystko na co nie patrzyliśmy. W domu mieliśmy oglądać film. Chłopcy chcieli jakiś horror, a my "Kac vegas w Bangkoku". Miałyśmy dar przekonywania i wyszło na nasze. Po filmie zaczęłyśy zasypiać na kanapie, wiec kazałyśy zanieść sie do łóżka. Nie pamiętamy jak i czy same sie przbrałyśmy, bo spałyśmy na stojąco.
___________________________________________________________________________________
Chce przeprosić za podobieństwo miedzy moim blogiem a innym. przyznaje troche ściągnełam, ale z tym koniec. Obiecuje.

czwartek, 19 kwietnia 2012

Rozdział 3

*oczami Kingi*
Miałam se, w którym zasnęłam z Zaynem w jego łóżku. Otworzyłam oczy i pierwsze co zobaczyłam, to klata Malika. Przypomniałam sobie skąd sie tu wzięłam. Znalazłam swoją bluze i zeszyt i poszłam do siebie. Na szczęście na korytarzu nikogo nie było. Mam nadzieje, że nikt nie zaglądał do naszych pokoi. Wyszukałam jakieś ciuchy i poszłam sie przebrać i wykąpać. Gdy wróciłam na moim łóżku leżała Wiktoria.
-Hi babe.-cmoknęłam ją na powitanie w policzek
-Skarbie, powiedz, co ty do cholery, robiułaś w pokoju Zayna przez całą noc. Bez wykrętów i kłamstw.-dodała
-No dobra....-opowiedziałam jej co sie działo wieczorem.
Gdy skończyłam była zawiedziona, że "tylko" z nim spałam.
-Ale obiecaj że Harry sie nie dowie.-błgałam
Poszłyśmy bna dół na śniadanie. Liam i Louis oglądali tv, a Niall jadł płatki. Brakowało Malika i Stylesa. Szybko zrobiłam tosty dla nas i poszłam w wersji oficjalnej do góry, a tak naprawde usiadłam na szczycie schodów. Chciałam zostawić ich samych, bo wiedziałam że tą dwójke coś łączy. Wiedziałam też,  że wczoraj coś sie wydarzyło po ich wzroku na sw ój widok. Zaczęli rozmawiać, nie słyszałąm o czym, ale wiedziałam o co cho, po minie Wik. Nagle ktoś złapał mnie w pasie i przerzucił przez ramie. Mulat niósł mnie do pokoju, przy okiazji zjadając mojego tosta.
-Nieładnie podsłuchiwać.-pokręcił karcąco głową
-Nieładnie porywać-odgryzłam sie.
Postawił mnie i podszedł do okna, żeby zapalić. Wyrwałam mu papierosa dla siebie. Zaczął sie tylko śmiać i zabrał go, żeby zgasić.
-Taka młoda, a pali. To bardzoźle.
-Ucze sie od najlepszych.
Ngla do pokoju wparował Liam.
-Jedziecie z nami na London Eye. To pomysł chłopaków.
-Czemu nie-odpowiedzieliśmy równocześnie.
-A, malutka, wracaj do pokoju, bo Harold miał zaraz do ciebie przyjść.
Poszłam do pokoju sie przebrać, a po chwili przyszedł mój kuzyn żebym zeszłam na dół. Pojechaliśmy metrem, a kawałek sie przeszliśmy, bo była ładna poghoda. Na miejscu Zayn wciągnął mua do osobnej komory, żeby mi coś pokazać. Pokazał mi miejsca, w których jeszcze nie byłam i obiecał że mnie tam zabierze w najbliższym czasie.Nie pamiętam kiedy, bo to sie stało nagle, pocałował mnie. Odwzajemniłam pocałunek i tak to trwało, aż zadzwonił mój telefon. Sms od tWiki"Wiecie, że jesteście główną atrakcją, a Hazzer wygląda jakby miał zaraz wyskoczyć ztąd". Pokazałam mu smsa i zerknęliśy na nich do góry.
-Show trzeba kontynuować.-mruknął mi do ucha i pocałował w szyje.
Wskoczyłam na niego i skrzyżowałam nogi, żeby nie spaść. Gdy mieliśmy wysiadać wziął mnie na barana i wyniósł. Na zewnątrz usłyszeliśy oklaski od zespołu(nie licząc Harrego) i ludzi, którzy to widzieli. Nie śmiałam spojrzeć w oczy Harolda. Wiedziałam, że bedzie na mnie zły.  Poszliśmy do starbucksa na kawe i na spacer. Moja przyjaciółka została z tyłu z blondaskiem. Widząc co mam zamiar zrobić, Malik wyciągnął mnie do budki ze zdjęciami, gdzie robiliśmy głupie miny. Jak wyszłam Wiktoria zwinęła mnie, żeby pogadać, a raczej żeby ogłosić dobrą nowine.
-Gratulacje!- wykrzyknęłam.
-To jest aż tak widoczne?
-Jetseś jak otwarta ksiązka. Nie potrafisz kłamać, ani udawać. Jetsem twoją przyjaciółką, wiem o tobie wszystko.-uścisnęłam ją.
Wiedziałam, że ukrywa przede mną swoje rysunki. Wiem, jestem wścibska i sie niezmienie. Rzuciłam pomysł, żeby wybrać sie do muzeum figur woskowych i wszyscy sie zgodzili. Ludzie sie na nas gapili, szczególnie gdy zespół robił sobie zdjęcia z samymi sobą, ale nikt sie tym nie przejął. Co chwile udawałyśmy rózne zabawne rzeczy, np. jak całujemy Johnego Deepa. W strasznej części chciałyśy być twarde, ale wenątrz lekko opadłyśmy na duchu. Nasi piękni musieli nas objąć, żebyśmy sie nie bały. Bezkonkurencyjnie najlepiaj bawuliśmy sie w części z super bohaterami. Chciałam wejśc na ogromnego Hulka razem z resztą, ale ochrona dziwnie na nas patrzyła, wiuęc zrezygnowaliśmy. Wróciliśmy do domu i każdy poszedł do pokoju, tylko mnie dręczyły wyrzuty suminia i poszłam do Harolda.
-Hej-powiedziałam- Wiem, że jesteś wściekły, ale zrozum że jestem szcześliwa i nikt  mi tego nie zepsuje.
-Nie jestem zły, tylko sie martwie. Miedzy wami jest spora różnica, on bedzie jeździł po świecie na koncerty, fanki sie na niego rzucą. Ty bedziesz siedziala w domu, ucząc sie do matury.
Przytuliłam go.
-Nie martw sie, poradzimy sobie.
Poszłam do pokoju o 21, nie zdziwiłam sie, gdy zobaczyłam Zayna na łóżku. Przeglądał zdjecia, któe wcześniej były w pokoju Hazzera, ktory zapewne o tym nie wiedzial. Wzięłam piżame i skierowałam sie do łzienki. Daleko nie doszłam.
-Dokąd idziesz?
-Pod prysznic, a co?
-Moge iść z tobą?-zbliżał sie ze śmieszną i=miną.
-Jak narazie możesz iśc do swojego pokoju, a ja zaraz  sie zjawie.
Nie protestował, tylkko sobie poszedł.Zamknęłam sie w łazience, razem z Wik. Nie powstrzymałam sie i zapytałam:
-Noc spędzsz u siebie czy n...?
-U niego-powidzaiłą z tryumfalną miną-A po twoim stroju widać u kogo.
-Moge ci coś takiego pożyczyć.-odgryzłam sie.
O dziwo nie protestowała. Wykąpałyśmy sie (razem ale to nic nie znaczy)i poszłyśmy do mojego pokoju po rzeczy dla niej na pierwsz ą noc z nowym chłopakiem. Pożegnałyśmy sie i poszłyśmy każda w inną strone. Gdy weszłam do pokoju Malik czekał za drzwiami i od razu mnie objął. Pocałował mnie w szyje, w taki sposób, że przeszły mnie dreszcze, a potem w usta. Wziął mnie na ręce i zaniósł dołóżka. Na stoliku leżało nasze zdjęcie, które ktoś nam zrobił na London Eye i z budki i moje gdy miałam 6 lat.
-Skąd i  dlaczego...-nie zdążyłam dokończyć.
-Myślisz, że oni by tego nie uwiecznili. A tu byłaś taka słodka.
Zacz ął sie ze mnie śmiać, a ja udałam focha. Na przeprosiny zaczął mnie całować w sposób jakiego nie opisze. Odwzajemniłam to i spać poszliśmy baaardzo późno.

wtorek, 17 kwietnia 2012

Rozdział 2

Jedyny minus końca roku szkolnego to wczesna wstawanie. Musiałam sie podnieść o wpół do siódmej żeby sie wyszykować, a i tak brakowało mi czasu. Uroczystość dłużyła sie z nieskończoność dla nas dwóch: przemowa, dyplomy, podziekowania, itp. Po wszystkim razem z Wiki pierwsze zerwałyśmy sie z miejsc. Każda z nas popędziła do domu przebrać sie w najlepsze ciuchy, aby zrobić dobre wrażenie na chłopakach. Mama wpakowała torby do caddilaca, odpalanego na specjalne okazje. Po drodze zabrałyśy Wik, a ja marudziłam że zapomniałam fajek. Na szczęście moja mama tylko sie zasmiła i powiedziała, że kupie je na lotnisku, a tam myślałyśmy tylko o tym żeby zanleżć sie na pokładzie i wyruszyć. Całą droge gadałyśy, a ludzie patrzyli na nas jak na wariatki, gdy zaczęłyśy skakać z radości. Ktoś nas znał, bo dostałam smsa od Hazzera:''Widze że cieczycie sie z przyjazdu, ale nie roznieście samolotu''. Nie wiem skąd to wiedział, ale to było nieważne, bo podchodziliśy do lądowania. Na lotnisku w mgnieniu oka wypatrzyłam cicie Anne i podbiegłam do niej wesoło
- Cześć ciociu-wrzasnęłam uradowana-To jest Wiki moja przyjaciółka, Wik to jest słynna ciocia Anne.
- Miło cie poznać.
Pojechałyśy do domu One Direction, gdzie chłopcy stali przed drzwiami, razem z tłumem paparazzi. Podbiegłam do nich i rzuciłam sie na Harrego.
-Cześć babe.-przywitał sie
-Cześć i sorki za to przywitanie-zeszłam z niego i zerknęłam na reszte-Hej. Zayn, powiedz że masz fajki, błagam.
Wyciągnął i podał mi, co niespodobało sie Niallowi, ale zobaczył że Louis na niego patrzy, nie odezwał sie. Po chwili dołączyła do nas Wiktoria.
-Cześć chłopcy-tu znacząco uśmechneła sie do Nialla- O matko, babe, opanuj swój nałóg.
Na ten tekst tylko sie uśmiechnęłam sie i chuchnęłam jej dymem w twarz i zaczęłyśmy sie śmiać. Pożegnałyśmy sie z ciocią i zabrałyśy torby do góry, a dokładniej torebki, bo reszte zaniosło 1D. Wybrałam pokój naprzeciwko Zayna, a Wik obok, niedaloeko blondaska. Nie zdążyłam sie rozpakować, bo Wiki wparowała drąc sie:
-Jest 17 i jestem głodna. Chodźmy na miasto.
-Dobra, idźmy do chłopaków.
Każdy wiedział, że to my, bo tutaj nikt nie pukał. Po rundce po pokojach poszłyśmy sie przebrać. Gdy zeszłam na dół brakowało Zayna i Liama. Chłopcy powiedzieli tylko:
Popatrzcie, mamy drugą złodziejke. Ta kradnie bluzy, a tamta czapki.
Faktycznie, Nialler ma tą samą czapke co mmoja kochana, a ja tą samą bluze co Malik. Po chwili obydwie poczuły śnmy, jak ktoś nas obejmuje, a te ktosie to nasze ciacha.
-Możecie udawać pary!-powiedział Lou.
Wiktoria nie została dłużńa i odgryzła sie:
-To moje marzenie, ale jej większe.
Pokazałąm jej  język, a Zayn sie tylko zaśmiał(na szczęście).
-Mógłbyś wreszcie póścić moją kuzynkę. Jest niepełnoletnia.
-Odpowiedziałny sie znalazł.- mruknął i mnie puśćił.
W końcu wyszliśy z domu i poszliśy do Mca na kolacje. Liam i Harry wzieli sobie zestawy dla dzieci, a reszta hamburgery. Przez cały czas śmialiśy sie cały czas i czas leciał tak szybko, że wybiła 20. Musieliśmy wyjśc, ale Niall nie chciał, więc wyciągneliśy go za rece i nogi i to dosłownie. Gdy wróciliśmy poszłam sie wyprać, bo Wika już spała i włączyłam laptopa. Gdy wróciłam do pokoju Zayn leżał na łóżku i przeglądał mój szkocownik!!!!!! Chciałam go zabrać, ale gdy mnie zobaczył schował go i sie uśmiechnął.
-Jezu, w tym zeszycie  jestem tylkoja.
-Jetsem tylko fanką-wzruszyłam ramionami- A tak wgl. po co tu przyszedłeś?
-Po swoją bluze. A tak poważnie to nudze sie, wiec chciałem, żeby ś do  mnie przyszła. Czekam.
Nawet nie czekał  na odpowiedź, tylko wziąl zeszyt i bluze i poszedł do siebie. Teraz musiałam tam pójść. Ogarnełam pokój i siebie i poszłąm.
Pierwsze co powiedziałam to:
-Dawaj moje rysunki i bejsbolówke.
Uśmiechnął sie.
-Po co sie tak śpieszysz. Vhodź tu.
Położyłam sie obok niego, a on mnie objął. Nie zaprzeczała, tylko zażartowałam:
-Uważaj, przecież jestem niepełnoletnia, a gdy Harold sie dowie to cie zabije.
Gadaliśmy całą noc, aż w końcu zasnęłam.
*oczami Wiktorii*
Nie moge zasnąć. przed kilkoma godznami Kinga weszła do pokoju Zayna i do tego czasu nie wyszła. Ta to ma szczęście, facet jej marzeń przychodzi do niej, a później noc spędzają u niego. Nie to co ja. Niall nawet na mnie nie spojrzał, dla niego jestem zwykłą fanką. Zeszłam na dół w poszukiwaniu nuttelli. Wszyscy oprócz naszej trójki oglądali film. Odnalazłam mój skarb i chciałam iśc do góry. Niestety któs zablokował mi wyjście z kuchni. To był blondasek.
-Chcesz ca łą wyżreć? Nie podzielidsz sie??\
Uśmiechnął sie, co mnie onieśmieliło. Podał mi łyżeczke i usiedliśmy przy stole. Gdy miałam już dośc poszłąm do g,óry i wyciągnęłam z walizki sennik , a  tak naprawde szkicownik.
Nie chciałam o nim mówić Kindze, choć to moja przyjaciółka. Bałam sie jej reakcji. Narysowałam mój pokój i poszłąm spać, bo byłą 3 nad ranem.
*oczami Nialla*
Ona jest taka piękna, ale nie zwraca na mnie uwagi. Z zamyślenia wyrwały mnie krzyki chłopakó. Nawet wyłączyli tv wiec to była poważna sprawa. Zayn zszedł z góy. Swoją drogą co on tam robił tyle czasu????
- Jesteś kompletnym debiel- powiedzieli jednocześnie.
-Niby czemu?
-Ona ci sie podoba, a ty jej. Co boisz sie zagadać?-śmiech- Przecież jesteś gwiazdą. Każda o tobie marzy.
-A skąd wiecie że ja sie jej podobam??
Przem ówienie Malika:
Na 100% jej sie podobasz, bo Kinga mi to m ówiła. Poza tym od przyjazzdu sie na ciebie gapi. Ślepy, czy co?? Nawet Harry to potwierdzi, bo gadał ze swoją kuzynką nie raz.-potwierdził.
Ustąpiłem.
-Macie racje. Pójde jej powiedzieć, co myśle - zerknąłem na zegar-Ale  lepiej rano.
___________________________________________________________________________________
Jak sie podoba???. Sorki za błędy.

sobota, 14 kwietnia 2012

Rozdział 1


Jak zwykle siedziałam na łóżku i rysowałam. Tym razem Big Ben'a. Strasznie tęsknie za Londynem, a w myślach słyszę"malutka", jak zwykle mówił na mnie Harry. Popatrzyłam na rysunki. Na większości był Londyn, ale na 6 z nich byli chłopcy z One Direction. Wszyscy z osobna  i jeden razem. Miałam jeszcze szkicownik, ale w nim znajdował się tylko Zayn. Zobaczyłam wiadomość na twitterze "@HarryStylesnnajlepsze wakacje w życiu zaraz się rozpoczną". Chciałam napisać dlaczego, ale nie zdążyłam.
-Kinga zejdź na dół!!!!
Tak, to moja mama. Ciekawe czego znowu chce. Na pewno nie woła mnie, aby poinformować o powrocie do Londynu, ona wolała Polske. Gdy zeszłam na dół mama szykowała kolacje. No tak, jest 18. Bez słowa dała  mi koperte. Wewnątrz były 2 bilety do Londynu. Dla mnie i wiktorii.
-Z jakiej okazji?
-To koniec roku, a ty tęsknisz za Harrym, więc-ciągnęła- zadzwoniła ciocia Anne, a ona zgodziła się, abyście zamieszkały u niej przez całe wakacje.
-Kocham cie!!!!!
Nie mówiłąm tego odkąd się wyprowadziłyśmy. Byłam wściekła, że zostawiam swoje życiei muszę zacząć od nowa. na szczęscie poznałam Wike, szaloną wariatkę, wielką fanke Nialla Horana.
Teraz już wiem, o co chodziło Haroldowi. Wróciłam do pokoju i włączyłam Skype'a. Od razu pojawił sie Hazzer. Pierwsze, co usłyszałam:
-Hej malutka-kochał mnie tak nazywać- Po twojej minie widać, że już wiesz.
-No oczywiście. To niemożliwe. Szkoda, że was nie będzie....
Nie zdążyłam dokończyć, bo ten zaczął paplać:
-A tu nniespodzianka. Specjalnie dla was robimy wakacyjną przerwe. Znajdziesz dla mnie czas????
-No oczywiście.
-Na pewno znajdziesz, bo zamieszkacie u nas, jeśli nie przeszkadz wam zoo.
-Bez względu na wszystko tam zamieszkamy. Kończe, bo musze powiedzieć Wiki o wszystkim.
Od razu zadzwoniłam do niej.
-Vas happenin?-powiedzała
-Przylaź tu już!!!!!!!!!!!Poznamy 1D.
Za chwile tu była, a ja pokazałąm jej bilety, a dokładniej wsadziłam je jej do oczu.
-Fuck-wrzasnęła-Dawaj mi to!!!!!
Gdy zobaczyła co to jest i wszystko jej opowiedziałam i zaczęłyśmy skakać w radości.Przez całą noc gada łyśy, co będziemy ram robić, aż w końcu zasnęłyśmy. Rano szybko zjadłyśmy śniadanie i poszłyśmy na zakupy. Na zewnątrz po prostu musiałam zapalić. W galerii zpędziłyśmy cały dzień, a do domu wróciłam obładowana torbami. Zaczęłam się pakować o 21, a skończyłam o 2 nad ranem. Musiałam iśc spać, bo jutro był koniec roku, a ja chciałam wyglądać, jak człowiek.Zanim się położyłam poszłam zjeść moje ulubione danie(czyt. tosty z serem).''Fuck jest 4, a jutro na 8.''

środa, 11 kwietnia 2012

Bohaterowie

Zayn Malik
Niall Horan
Harry Styles
Liam Payne
Louis Tomlinson
Kinga
Wiktoria
Czyli po prostu One Direction i my