*oczami Wik*
Wstaliśmy wcześnie rano, bo chłopcy chcieli gdzieś pojechać i to jak najwcześniej. Mnie to nie obchodziło, a nawet gdyby to nic mi nie powiedzą. Tym miejscem okazała sie willa w środku lasu, dość imponująca. Cała czwórka pobiegła do góry i próbowali wejść do pokoju, ale bezskutecznie.
-Który ma klucz?-Liam sie niecierpliwił.
Gdy go dostał od razu otworzył drzwi i wszyscy staneli wryci. Zobaczyłam dlaczego. W łóżku leżała moja przyjaciółka ze swoim chłopakiem. To byłoby normalne, gdyby nie to, że ich ciuchy leżące na podłodze. Musiałam zainterweniować.
-Panowie dowidzenia, wychodzimy-nie reagowali-WYNOCHA!!!!
Wszyscy wyszli, a Kin szepnęła "dziekuje". Pozostało mi tylko czekać aż wyjdzie. Za chwile sie zjawiła i poszłyśmy na spacer. Nie odezwała sie, wiec byłam pierwsza:
-Czemu nic nie mówiłaś?
-Bo znam twoje zdanie na ten temat od zawsze i próbowałabyś mi to obrzydzić.
-I tak by mi sie nie udało, dobrze o tym wiesz. Po prostu czuje, że nie chcesz mi już nic mówić. Twój facet jest ważniejszy ode mnie.
-Nieprawda-zareagowała- wiesz że jesteś najważniejsza. To jest moja pierwsza prawdziwa miłość, a ty zachowujesz sie,jakby to było złe.
-Ja-nie powstrzymałam sie- nie ide do łóżka z facetem po miesiącu znajomości.
Komentarze robiły sie coraz bardziej ciete.
-Czyli jestem dziwką!-wrzasneła- Świetnie! Bynajmniej nie bede żyła w celibacie do końca życia. I przypominam, że nie tylko ja tańczyłam na stole.
-A ja si enie lizałam na London Eye drugiego dnia.
Zaczełam żałować swoich słów, bo zobaczyłam do czego to doprowadziło.
-To może najwyższy cazas to nadrobić zakonnico-i poszła.
*oczami Kingi*
Nie moge uwierzyć w jej słowa. Dobrze wiedziała,że go kocham, a potraktowała mnie, jakbym sypiała z każdym. Pobiegłam z płaczem do domu. Wszyscy patrzyli na mnie jak biegłam do góry z płaczem. Weszłam na dach przez okno i ukryłam sie. Nie chciałam żeby ktokolwiek mnie widział. Długo nie miałam spokoju, bo Lou mnie znalazł.
-Moge sie dosiąść?- nie reagowałam- Uznaje to za zgode. Wiem o co poszło i nie czuj sie z tego powodu winna. Jeśli sie myle to trudno.
Doszłam do wniosku że moge mu zaufać.
-Pokłóciłam sie z Wiką, bo ona nie szanuje tego co zrobiłam. Dla niej za krótko go znam. Potrafie podjąć właściwą decyzje i nie żałuje tego co robiłam, ale żałuje moich słów.
Zaczęłam znowu płakać, a on mnie prztulił i próbował pocieszyć. Uspokoiłam sie i poszliśmy na dół. Wiktoria siedziała miedzy Harrym, a Niallem. Zayn siedział na gigantrycznej poduszce. Usiadłam obok niego i oparłam głowe na ramieniu. Zmartwił sie moim stanem.
-Wszystko ok?
-Jasne. Prawie. Nie wiem, ale sie trzymam.
Włączyliśmy PSmove i zaczeliśmy bitwe taneczną. Każdy tańczył z każdym. Z Wik miałam tańczyć do ''Rude boy". Zgodziłam sie. Szłyśy łeb w łeb, ale w końcu ja wygrałam.
-Nic dziwnego-mrukneła
-Czy ty coś sugerujesz?-warknełam.
-Nic tylko potwierdzam swoje wcześniejsze słowa, bo jak widzxiałaś to było dość zmysłowe.
-Czyli co, dziwka jestem?
Nie odpowiedziała, tylko sie zaśmiała. Zagotowało sie we mnie i nie powstrzymałam sie, dałam jej z liścia. W odpowiedzi szarpnęła mnie za włosy. Zaczełyśmy bójke, ale nie trwała długo, bo chłopcy nas powstrzymali. Poszłam z mulatem do pokoju i zamknełam nas na klucz, żeby odciąć sie odświata. Zaważyłam konsolete do muzyki przy ścianie.
-No tak. Dj Malik-uśmiechnełąm sie.
-Nauczyć cie.
-Pewnie, chodź tu.
Stanął za mną i zaczął kierować moimi rekoma. Nie musiał stać tak blisko, ale nie przeszkadzało mi to. Tak nam minął czas do wieczora. Mulat poszedł na dół, a ja poszłam na balkon. Siedziała tam Wikuś, ale nie miałam zamiaru wracać. Gdy miałyśmy dość chciałyśmy wrócić. Okazało sie, że drzwi sie zatrzasneły i można je otworzyć tylko od środka. Było za wysoko żeby skoczyć.
-Zadzwońmy do nich-rzuciłam pomysł
-A masz telefon?
Zaczełyśmy dobijać sie do drzwi, ale nikt nas nie słyszał, wiec dałyśmy sobie spokój. Nie mogłam siedzieć w takiej ciszy.
-Przepraszam-zaczełam-Dalej boli?
-Nie tak bardzo.-za chwile dodała-Przepraszam za wszystko. Po prostu sie martwie.
-Nie masz o co. Dokładnie wszystko przemyślałam i niczego nie żałuje. Już jest dobrze?
Pokiwała głową i przytuliłyśmy sie. Czekałyśmy aż ktoś przyjdzie i nas wpuści do środka. Dowiedziałam sie że przekłuła sobie ucho, a ona była zszokowana moim tatuażem. Po ok. 2 godzinach Liam wpuścił nas do domu.
-Co wy tu robicie?-byłó zdziwiony.
-Czekamy aż nas łaskawie wpuścicie.
Zeszłyśmy na dół i usiadłyśy koło chłopaków. Oglądali "Duże dzieci", nie miałyśmy nic przeciwko.
-Co cie tak długo niebyło?-zapyta ł mulat
-Zatrzasnełyśmy sie na balkonie, a wy nawet o nas nie myśleliście. Jedynie Liam wykazał sie rozumem i nas wpuścił. Zamarzłam tam.
-To dobrze. Dalej ci zimno?-teraz sie zaczął przejmować.
-Yhy.
Przyciągnął mnie bliżej do siebie, a ja sie w niego wtuliłam. Otoczył mnie znajomy zapach perfum i.... coś jeszcze.
-Paliłeś-to nie było pytanie-Ty możesz jarać, a ja nie.
-I tak zapalisz, po prostu o tym zapomniałaś.
Gdy skończyliśmy ten film Hazza włączył "Rec 3". Nie miałam na to ochoty, wiec poszłam do pokoju. Położyłam sie na łóżku ze słuchawkami na uszach i usnęłam słuchając"I wish".
No wiesz co dać mi z liścia?? och ty nie dora nununu
OdpowiedzUsuńmuszę przyznać, że zamiast szykować się na bal, czytam twoje opowiadanie ;p
OdpowiedzUsuń