poniedziałek, 14 maja 2012

Rozdział 14

Rano obudziło nas głośne pukanie do drzwi. Nikt nie chciał wstać. Znowu ktoś pukał.
-Zayn wstawaj-mruknełam-Ktoś sie dobija do drzwi.
-Na pewno chłopacy zapomnieli kluczy.
-Rusz sie!!!
Niezbyt chetnie wstał i poczłapał w strone drzwi. Za chwile usłyszałam wołanie:
-Kinga chodź tu na chwile!
Wstałam, ubrałam sie, bo znowu spałam w bokserce i gaciach i poszłam. Gdy wyszłam z pokoju chciałam już coś powiedzieć, ale ten widok mnie zaszokował. W drzwiach stali gliniarze, a jeden z nich trzymał mulata za ramie, tak że nie mógł sie ruszyć.
-Co tu sie dzieje?-tylko tyle bhyłam w stanie powiedzieć
-Możesz im wytłumaczyć że nic ci nie zrobiłem-Malik nie był zadowolony
Dopiero do mnie dotarło,że chcieli go aresztować, wiec pobigłam to wytłumaczyć.
-Puszczajcie go, to mój chłopak!-zrobili jak kazałam-Czemu to zrobiliście? I po co tu przyszliście?
-Mieliśmy tu przyjść o 10 po dziewczyne, która została napadnięta i jeszcze dwie osoby, żeby ich zabrać do sądu. Jeśli bedzie zwlekanie z otwarciem drzwi i jeśli ona ich nie otworzy mamy interweniować.
-To jest ta dziewczyna, której szukacie-wyjaśnił Zayn- A ja jestem jedną z tych osób, których szukacie. Czemu nic o tym nie wiemy?-zwrócił sie do mnie
-A kto rozmawiał z tym kolesiem? Lou bedzie sie tłumaczył.
Jeden z gliniarzy nam przerwał.
-Tak, czy siak musimy was zabrać do sądu.
Poszliśmy sie przebrać. Gdy byłam gotowa sięgnełam po telefon i zadzwoniłam do Wikuś. Odebrała po pierwszym sygnale.
-Gdzie ty jesteś?-wrzasnełam
- W pokoju naporzeciwko.
-Biegiewm tutaj, bo policja po nas przyszła na rozprawe.
Ledwo skończyłam, a ona z Niallem już tu byli. Szybko sie ptrzebrała, a ja w tym czasie napisałam na kartce gdzie jedziemy i  po co i zostawiłam ją na stole. Gdy jechaliśmy na miejsce strasznie sie denerwowałam. Moja przyjaciółka, czytając mi w myślach, przytuliła mnie.
-A co, jeśli go wypuszczą?-zaczełam panikować
-To jest niemożliwe, wiec przestań być pesymistką skarbie i pomyśl o czymś innym.-rzucił Malik
-Dobra. Co robiłaś po wystepie Wik?
-Oczywiście poszli śmy coś zjeść, a potem do kina. Po tym wszystkim okazało sie, że mój żarłok zgubił klucze, a wy nas nie słyszeliście a fonów nie odbieraliściem wiec wzieliśmy pokój naprzeciwko.
-Coś czuje, że ci to zbytnio nie przeszkadzało-droczyłam sie z nią
Dzięki dwóm najważniejszym osobom w moim życiu zapomniałam dokąd i po co jedziemy. Na mijescu znowu zaczełam sie denerwować. Gdy weszliśmy na sale zobaczyłam go. Siedział skuty kajdankami, pewny siebie, a gdy mnie zauważył uśmiechnął sie. Złapałam Wiktorie za reke, a Zayn mnie objął. Moja przyjaciółka była troche zmartwiona, a mój ukochany wręcz przeciwnie. Choć miał spokojny wyraz twarzy, to czułam, jak jego mięśnie sie napinają i mocniej mnie do siebie przyciągnął, jakbym miała sie rozpłynąć. W jego oczach miotały błyskawice.
-Spokojnie, nic sie nie stało jak narazie, oddychaj.-pocałowałąm go-lepiej, kochanie?
-Lepiej.
Wszystko sie zaczeło. Każdy z nas po kolei podchodził i opowiadał, co sie stało. Niestety, koleś miał dobrego obro ńce, któy wszystko podważał i nawet doszło do wersji że to ja go napdałam, razem z mulatem. Byliśmy pogrążeni, gdy na sale wpadli chłopcy, Danielle z Eleanor i jeszcz3e jakieś dziewczyny.
-Czekajcie-odezwał sie Liam- To są inne dziewczyny, które napadł ten facet i zgodziły sie zezanawać.
To nas uratowało. Dzieki ich zeznaniom nie mógł sie obronić. Wreszcie podali wyrok.
-Ustaliliśy, że oskarżony jest winny napaści na te wszystkie panny i zostaje skazany na dożywocie, bez możliwości zwolnienia warunkowego.
Na mojej twarzy zagościł wielki banan. Szybko wyszliśmy z sali i chłopacy zaczeli śpiwać, a my do nich dołączyłyśmy.
-Teraz czas świetować!-krzyknął Hazza
Wszyscy sie zgodzili i poslziśmy do baru na drinka. Wypiliśmy po Mojito i Krwawej Mary i poszliśy na plaże,  zrobić ognisko. Bawiliśmy sie dość długo, aż w końcu razem z dziweczynami zasnęłam. Obudziąłm sie, gdy było jeszcze ciemno, a ognisko nadal sie paliło. Zerknełąm na zespół i chciałam sie z nich śmiać. Spali przytuleni do siebie i wyglądali słodko. Po chwili obudziły sie dziewczyny.
-Patzrcie na nich-szpnełam
Wik wyciągneła telefon i porobiła im zdjęcia. Dorzuciłyśy do ogniska i położyłyśy sie obok naszych chłopaków. Jak na zawołanie objeli nas. Wszyscy już spali, tylko ja nie mogłam zasnąć, wiec patrzyłam na gwiazdy. Przez moje wiercenie obudził sie Malik.
-Wszysko dobrze?
-Tak, tylko sie martwie tym, co bedzie sie działo po wakacjach.
-Ty wrócisz do Polski, a ja bede cie odwiedzał.
-Tak, gdy nie bedziesz w trasie, czyli z miesiąc wolnego przez cały rok.
-Nie narzekaj, to zawsze coś, a potem sie ułoży, bo skończysz szkołe i coś wymyślimy. A teraz spróbuj zasnąć.
Wtuliłam sie w niego i po niedługim czasie zasnełam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz