poniedziałek, 21 maja 2012

Rozdział 17

-Kinga, chyba wiesz co dzisiaj za dzień?-spytała Wik
-23 sierpnia?? Dzisiaj lecimy do Polski.
Na moją odpowiedź pokreciła głową, bo nigdy nie miałam głowy do dat.
-Tak, ale dzisiaj też mijają 2 miesiące od kiedy tu jesteśmy.
-A jutro odkąd jesteśmy razem-przypomniał mi Zayn
Spakowałyśmy nasze walizki i położyliśmy sie obok chłopaków. Zerknełam na zegarek.
-Fuck, tzreba sie zbierać, za pół godziny mamy samolot.
Chłopcy znieśli na dół nasze torby. Pożegnałyśmy sie z Lou, Liamem i Harrym, bo z nami nie lecieli. Moja przyjaciółółka nawet sie rozpłakała, bo nie chciała sie z nimi rozstawać. Zresztą ja też nie.
-Spokojnie, baby-uspokajał ją żarłok- Masz jeszcze mnie-mulat go szturchnął-I Zayna i Kin, a reszte jeszcze zobaczysz.
Uspokoiła sie i pojechaliśmy na lotnisko. Po raz kolejny, o mało, a byśmy sie spóźnili. Podczas lotu dostałam sms-a od mojej znajomej."Słyszałąm, że dzisiaj wracacie, wiec wpadaj na ognisko razem z Wiktorią i nocujecie u mnie." Napisałam jej, że bierzemy ze sobą chłopaków i musi przygotować mnóstwo żarcia, bo mamy głodomora. Poinformowałam wszystkich o planach na dzisiaj i nikt nie miał nic przeciwko.
-Napisałaś jej dokładnie z kim przychodzimy??-upewniła sie Wik
-I tak by nie uwierzyła, a nawet gdyby to każdy by już wiedział.
Przyznała mi racje i wróciła do swoich zajęć. Malik słuchał muzyki, a ja położyłam mu głowe na kolanach i przyglądałam sie. Po chwili sobie o czymś przypomniałam.
-Zayn, zapomniałam powiedzieć rodzince że z tobą przyjeżdżam.
-To zrobimy im niespodzianke.
Na miejscu czekał na nas chłopak mojej siostry, który nie był zbytnio zdziwiony widokiem naszych facetów.
-Cześć-przywitałąm sie-Łukasz to jest Zayn i Niall.
-Siema. Młoda mamy problem, twoja siostra czeka w aucie, wiec kto jedzie w bagażniku?
-Nikt.-odezwał sie mulat-Kin usiądzie mi na kolanach, a w razie czego sie schowa.
Poszliśmy do auta, gdzie czekała Paulina. Podbiegłam do niej i mocno przytuliłam. Ona zerkneła na chłopaków.
-No nie dziwie sie, że byłaś zajęta. Nie martw sie, nie powiedziałąm o tym rodzicom.
Pojechaliśmy do domu. Po drodze zostawiliśmy Wik i blondaska i umówiliśmy sie za 2 godziny. Gdy moja mama zobaczyła mojego chłopaka nie była zbyt zadowolona, bo w tym momencie nie pomogę w domu. Tato cieszył sie bardziej z jego wizyty. Na pewno Harold nawciskał im kitu że nie pali, a pije tylko okazyjnie, że spałam w osobnym pokoju i nadal jestem dziewicą. Gdyby znał prawde to przywitrałby nas z wiatrówką. Zgadnijcie kto byłby celem???  Opowiedzieliśmy im całe wakacje w wielkim skrócie i wymigaliśmy sie z dalszego przesłuchania imprezą. Zgodzili sie bez słowa, bo Ola to córka znajomych i nam ufają. Poszliśmy do pokoju, żeby sie przebrać.
-Wow-powiedział mój ukochany-To wygląda genialnie. Poważnie?
Patrzył na moje łóżko. Zrozumiałam o co mu chodzi, bo kołdra była w króliczki playboya.
-No co? Każdy ma swoje dziwactwa.
Nie odpowiedział, tylko usiadł na wiszącym krześłe i zaczął sie bujać. Rozpakowałam sie, podczas gdy on przejrzał już cały mój pokój, łącznie ze wszystkimi szafkami. Rzuciłam mu torbe i kazałam sie przebrać, bo ja już byłam gotowa, a za 10 min. mieliśmy być u Wiki. Poinformowałam rodziców o naszym wyjeździe, obiecałam że dużo nie wypije i bede grzeczna. Zabrałam kluczyki od autka mojej siostry i pojechaliśmy do mojej przyjaciółki.
*oczami Wik w tym czasie*
Weszliśmy do domu i pierwsze co zobaczyłam, to Spajki, biegnący w naszą strone.
-Cześć psiaku-przywitałam sie-A gdzie mama?
Poszłam do kuchni, a na lodówce wisiała kartka.
-Moge coś zjeść?-Niall był głodny, coś nowego
-Możesz, tylko zostaw coś dla innych.
Wziełam list i przeczytałam go.
-Mojej mamy nie bedzie dzisiaj. Mam nadzieje że przeżyje moją impreze.
-A jak nie to wezme wine na siebie.
Przytuliłam go i poszliśmy sie przbrać. Chwile później zadzwoniła Kin, że mamy schodzić.
-Znowu zabrałaś auto siostrze?-spytałam
-Wiesz, że mój ojciec nie da mi swojego autka. Wydaje mi sie,  że on kocha to bardziej niż mnie.A jak twoja mama zareagował na Horana?
-Nia ma jej. A u cb?
-Pokochali mnie-odezwał sie Zayn
-Tak, bo przy nich udajesz kogoś grzecznego, co mi sie nie podoba, ale im pasuje i jest dobrze.
Za chwile byliśmy na miejscu. Gdy ludzie zobaczyli z kim przyszliśmy, gały powychodziły im z orbit.
-No co?-powiedziałam-Mówiłam że zabieramy naszych chłopaków.
Po 15 minutach przyjechała reszta i zaczeła sie impreza, bo przywieżli alkohol. Każdy wziął po butelce piwa na początek, a zanim sie obejrzałam, butelka mojej przyjaciółki była do połowy pusta.
-Co, tym razem pozwolili ci wypić?-śmiałam sie z niej
-Ta jasne-prychneła-Oni naprawde myślą że ja nie miałam alkoholu w ustach od początku liceum?
-Znają prawde-wtrąćił ise Malik- Tylko nie chcą znać prawdy. Ja tam wole twoją niegrzeczną wersje, z Londynu.
Zaczął ją całować, ale ona odepchneła go od siebie, wiec sobie poszedł sobie.
-No, no. Potrafisz sie postawić?
-Wiem. A uciebie można pić?
-Tak, bo chodze na imprezy z tobą, a to ty jesteś ta odpowiedzialna. Teraz lepiej idź do swojego bruneta, bo Anka ma na niego ochote.
Spojrzała w tą strone, co ja. Wstawiona już Ania zarywała do Malika. Gdy ona sie przysuwała do niego, on sie odsuwał. Kinga nie wytrzymała i tam podeszłą, a on chciał sie tłumaczyć. Nie musiał. Moja przyjaciółka odepchneła Anke. Ta chciała już powiedzieć, ale ją powstrzymałam.
-Nie próbuj, oni są ze sobą od początku wakacji, a dokładniej od drugiego dnia w Londynie, gdy sie wogóle nie znali.
Odeszłąm od niej. W pewnym momencie Niall podeszedł z tyłu i mnie objął. Poszliśmy na spacer, żeby znależć sie jak najdalej od hałasów. Ostatni raz zerknełam na wszystkich i w tłumie nie znalazłam Kin i mulata. Mam nadzieje że ich nie spotkamy. Szliśmy w ciszy. Horan był zamyślony.
-Nad czym tak dumasz? Coś sie stało?
-Nie, nic. Po prostu boje sie, że mam na ciebie zły wpływ.
Ta odpowiedź mnie zamurowała. On i zły wpływ. Złapałam go za reke, żeby sie zatrzymał. Nie patzrył na mnie. Dotknełam jego policzka i unósł głowe, tak że widziałam jego oczy.
-Skąd ci to przyszło do głowy?-prawie krzyczałam- Już mnie nie chcesz? O to chodzi?
Czułam, że łzy zaczynają mi lecieć po poliuczkach. Nie panowałam nad sobą, wiec usiadłam. On usiadł obok mnie.
-Nogdy w życiu cie nie zostawie, rozumiesz?-złapał mnie za reke- Po prostu przypomniałem sobie tą dziewczyne, którą poznałem na początku. Nieśmiała, spokojna. Później zaczełaś ze mną chodzić i wszystko sie zmieniło. Ile razy byliśmy pijani, ty tańczyłaś na stole. Przebite ucho. Tatuaż.
Po jego twarzy było widać, że naprwade uważa że to jego wina. Do tej pory nie wiedziałam że można to tak odbierać.
-To prawda-stwierdziłam-Dzięki tobie sie zmieniłam, ale na lepsze. Umiem o siebie zadbać i mam własne zdanie. I to tylko dzięki tobie. A każdemu sie zdarza chwila zapomnienia, jeśli chodzi o imprezy. W te wakacje [po raz pierwszy czuje że żyje. Nigdy nie myśl tak nigdy jak przed chwilą.
Przytuliłam go. Po chwili zaczełyśmy sie wydurniać i ganiać po łące. W pewnym momencie potknełam sie i upadłam, a on na mnie i sturlaliśmy sie na dół z górki, śmiejąc sie. Dopiero po chwili zauwarzyłam, że kilka metrów od nas stoją nasi przyajciele i sie  z nas śmieją. Gdy Kin sie upokoiła podeszła do mie i pomogła mi wstać.
-Jezu-powiedziała-Człowieku, ogarnij sie!
-Miałam powiedzieć to samo do ciebie,kochanie-odgryzłam sie
Obydwie miałyśmy poprzekrzywiane i wymięte ubrania, choć to ja tarzałam sie w trawie. Nie chce wiedzieć, co oni robili. Jedna drugą ogarneła i wróciliśmy do reszty. Wszyscy sie bawili do białego rana. Zamiast pójść spać do domu, rozłożyliśmy wielki materac przy ognisku i położyliśmy sie we czwórke, bo reszta albo spała w namiocie, albo sie rozeszła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz