wtorek, 17 kwietnia 2012

Rozdział 2

Jedyny minus końca roku szkolnego to wczesna wstawanie. Musiałam sie podnieść o wpół do siódmej żeby sie wyszykować, a i tak brakowało mi czasu. Uroczystość dłużyła sie z nieskończoność dla nas dwóch: przemowa, dyplomy, podziekowania, itp. Po wszystkim razem z Wiki pierwsze zerwałyśmy sie z miejsc. Każda z nas popędziła do domu przebrać sie w najlepsze ciuchy, aby zrobić dobre wrażenie na chłopakach. Mama wpakowała torby do caddilaca, odpalanego na specjalne okazje. Po drodze zabrałyśy Wik, a ja marudziłam że zapomniałam fajek. Na szczęście moja mama tylko sie zasmiła i powiedziała, że kupie je na lotnisku, a tam myślałyśmy tylko o tym żeby zanleżć sie na pokładzie i wyruszyć. Całą droge gadałyśy, a ludzie patrzyli na nas jak na wariatki, gdy zaczęłyśy skakać z radości. Ktoś nas znał, bo dostałam smsa od Hazzera:''Widze że cieczycie sie z przyjazdu, ale nie roznieście samolotu''. Nie wiem skąd to wiedział, ale to było nieważne, bo podchodziliśy do lądowania. Na lotnisku w mgnieniu oka wypatrzyłam cicie Anne i podbiegłam do niej wesoło
- Cześć ciociu-wrzasnęłam uradowana-To jest Wiki moja przyjaciółka, Wik to jest słynna ciocia Anne.
- Miło cie poznać.
Pojechałyśy do domu One Direction, gdzie chłopcy stali przed drzwiami, razem z tłumem paparazzi. Podbiegłam do nich i rzuciłam sie na Harrego.
-Cześć babe.-przywitał sie
-Cześć i sorki za to przywitanie-zeszłam z niego i zerknęłam na reszte-Hej. Zayn, powiedz że masz fajki, błagam.
Wyciągnął i podał mi, co niespodobało sie Niallowi, ale zobaczył że Louis na niego patrzy, nie odezwał sie. Po chwili dołączyła do nas Wiktoria.
-Cześć chłopcy-tu znacząco uśmechneła sie do Nialla- O matko, babe, opanuj swój nałóg.
Na ten tekst tylko sie uśmiechnęłam sie i chuchnęłam jej dymem w twarz i zaczęłyśmy sie śmiać. Pożegnałyśmy sie z ciocią i zabrałyśy torby do góry, a dokładniej torebki, bo reszte zaniosło 1D. Wybrałam pokój naprzeciwko Zayna, a Wik obok, niedaloeko blondaska. Nie zdążyłam sie rozpakować, bo Wiki wparowała drąc sie:
-Jest 17 i jestem głodna. Chodźmy na miasto.
-Dobra, idźmy do chłopaków.
Każdy wiedział, że to my, bo tutaj nikt nie pukał. Po rundce po pokojach poszłyśmy sie przebrać. Gdy zeszłam na dół brakowało Zayna i Liama. Chłopcy powiedzieli tylko:
Popatrzcie, mamy drugą złodziejke. Ta kradnie bluzy, a tamta czapki.
Faktycznie, Nialler ma tą samą czapke co mmoja kochana, a ja tą samą bluze co Malik. Po chwili obydwie poczuły śnmy, jak ktoś nas obejmuje, a te ktosie to nasze ciacha.
-Możecie udawać pary!-powiedział Lou.
Wiktoria nie została dłużńa i odgryzła sie:
-To moje marzenie, ale jej większe.
Pokazałąm jej  język, a Zayn sie tylko zaśmiał(na szczęście).
-Mógłbyś wreszcie póścić moją kuzynkę. Jest niepełnoletnia.
-Odpowiedziałny sie znalazł.- mruknął i mnie puśćił.
W końcu wyszliśy z domu i poszliśy do Mca na kolacje. Liam i Harry wzieli sobie zestawy dla dzieci, a reszta hamburgery. Przez cały czas śmialiśy sie cały czas i czas leciał tak szybko, że wybiła 20. Musieliśmy wyjśc, ale Niall nie chciał, więc wyciągneliśy go za rece i nogi i to dosłownie. Gdy wróciliśmy poszłam sie wyprać, bo Wika już spała i włączyłam laptopa. Gdy wróciłam do pokoju Zayn leżał na łóżku i przeglądał mój szkocownik!!!!!! Chciałam go zabrać, ale gdy mnie zobaczył schował go i sie uśmiechnął.
-Jezu, w tym zeszycie  jestem tylkoja.
-Jetsem tylko fanką-wzruszyłam ramionami- A tak wgl. po co tu przyszedłeś?
-Po swoją bluze. A tak poważnie to nudze sie, wiec chciałem, żeby ś do  mnie przyszła. Czekam.
Nawet nie czekał  na odpowiedź, tylko wziąl zeszyt i bluze i poszedł do siebie. Teraz musiałam tam pójść. Ogarnełam pokój i siebie i poszłąm.
Pierwsze co powiedziałam to:
-Dawaj moje rysunki i bejsbolówke.
Uśmiechnął sie.
-Po co sie tak śpieszysz. Vhodź tu.
Położyłam sie obok niego, a on mnie objął. Nie zaprzeczała, tylko zażartowałam:
-Uważaj, przecież jestem niepełnoletnia, a gdy Harold sie dowie to cie zabije.
Gadaliśmy całą noc, aż w końcu zasnęłam.
*oczami Wiktorii*
Nie moge zasnąć. przed kilkoma godznami Kinga weszła do pokoju Zayna i do tego czasu nie wyszła. Ta to ma szczęście, facet jej marzeń przychodzi do niej, a później noc spędzają u niego. Nie to co ja. Niall nawet na mnie nie spojrzał, dla niego jestem zwykłą fanką. Zeszłam na dół w poszukiwaniu nuttelli. Wszyscy oprócz naszej trójki oglądali film. Odnalazłam mój skarb i chciałam iśc do góry. Niestety któs zablokował mi wyjście z kuchni. To był blondasek.
-Chcesz ca łą wyżreć? Nie podzielidsz sie??\
Uśmiechnął sie, co mnie onieśmieliło. Podał mi łyżeczke i usiedliśmy przy stole. Gdy miałam już dośc poszłąm do g,óry i wyciągnęłam z walizki sennik , a  tak naprawde szkicownik.
Nie chciałam o nim mówić Kindze, choć to moja przyjaciółka. Bałam sie jej reakcji. Narysowałam mój pokój i poszłąm spać, bo byłą 3 nad ranem.
*oczami Nialla*
Ona jest taka piękna, ale nie zwraca na mnie uwagi. Z zamyślenia wyrwały mnie krzyki chłopakó. Nawet wyłączyli tv wiec to była poważna sprawa. Zayn zszedł z góy. Swoją drogą co on tam robił tyle czasu????
- Jesteś kompletnym debiel- powiedzieli jednocześnie.
-Niby czemu?
-Ona ci sie podoba, a ty jej. Co boisz sie zagadać?-śmiech- Przecież jesteś gwiazdą. Każda o tobie marzy.
-A skąd wiecie że ja sie jej podobam??
Przem ówienie Malika:
Na 100% jej sie podobasz, bo Kinga mi to m ówiła. Poza tym od przyjazzdu sie na ciebie gapi. Ślepy, czy co?? Nawet Harry to potwierdzi, bo gadał ze swoją kuzynką nie raz.-potwierdził.
Ustąpiłem.
-Macie racje. Pójde jej powiedzieć, co myśle - zerknąłem na zegar-Ale  lepiej rano.
___________________________________________________________________________________
Jak sie podoba???. Sorki za błędy.

1 komentarz:

  1. wow mało opowiadań ma ciekawe początki, ale twoje w 100% ma <3

    OdpowiedzUsuń