sobota, 14 kwietnia 2012
Rozdział 1
Jak zwykle siedziałam na łóżku i rysowałam. Tym razem Big Ben'a. Strasznie tęsknie za Londynem, a w myślach słyszę"malutka", jak zwykle mówił na mnie Harry. Popatrzyłam na rysunki. Na większości był Londyn, ale na 6 z nich byli chłopcy z One Direction. Wszyscy z osobna i jeden razem. Miałam jeszcze szkicownik, ale w nim znajdował się tylko Zayn. Zobaczyłam wiadomość na twitterze "@HarryStylesnnajlepsze wakacje w życiu zaraz się rozpoczną". Chciałam napisać dlaczego, ale nie zdążyłam.
-Kinga zejdź na dół!!!!
Tak, to moja mama. Ciekawe czego znowu chce. Na pewno nie woła mnie, aby poinformować o powrocie do Londynu, ona wolała Polske. Gdy zeszłam na dół mama szykowała kolacje. No tak, jest 18. Bez słowa dała mi koperte. Wewnątrz były 2 bilety do Londynu. Dla mnie i wiktorii.
-Z jakiej okazji?
-To koniec roku, a ty tęsknisz za Harrym, więc-ciągnęła- zadzwoniła ciocia Anne, a ona zgodziła się, abyście zamieszkały u niej przez całe wakacje.
-Kocham cie!!!!!
Nie mówiłąm tego odkąd się wyprowadziłyśmy. Byłam wściekła, że zostawiam swoje życiei muszę zacząć od nowa. na szczęscie poznałam Wike, szaloną wariatkę, wielką fanke Nialla Horana.
Teraz już wiem, o co chodziło Haroldowi. Wróciłam do pokoju i włączyłam Skype'a. Od razu pojawił sie Hazzer. Pierwsze, co usłyszałam:
-Hej malutka-kochał mnie tak nazywać- Po twojej minie widać, że już wiesz.
-No oczywiście. To niemożliwe. Szkoda, że was nie będzie....
Nie zdążyłam dokończyć, bo ten zaczął paplać:
-A tu nniespodzianka. Specjalnie dla was robimy wakacyjną przerwe. Znajdziesz dla mnie czas????
-No oczywiście.
-Na pewno znajdziesz, bo zamieszkacie u nas, jeśli nie przeszkadz wam zoo.
-Bez względu na wszystko tam zamieszkamy. Kończe, bo musze powiedzieć Wiki o wszystkim.
Od razu zadzwoniłam do niej.
-Vas happenin?-powiedzała
-Przylaź tu już!!!!!!!!!!!Poznamy 1D.
Za chwile tu była, a ja pokazałąm jej bilety, a dokładniej wsadziłam je jej do oczu.
-Fuck-wrzasnęła-Dawaj mi to!!!!!
Gdy zobaczyła co to jest i wszystko jej opowiedziałam i zaczęłyśmy skakać w radości.Przez całą noc gada łyśy, co będziemy ram robić, aż w końcu zasnęłyśmy. Rano szybko zjadłyśmy śniadanie i poszłyśmy na zakupy. Na zewnątrz po prostu musiałam zapalić. W galerii zpędziłyśmy cały dzień, a do domu wróciłam obładowana torbami. Zaczęłam się pakować o 21, a skończyłam o 2 nad ranem. Musiałam iśc spać, bo jutro był koniec roku, a ja chciałam wyglądać, jak człowiek.Zanim się położyłam poszłam zjeść moje ulubione danie(czyt. tosty z serem).''Fuck jest 4, a jutro na 8.''
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Cudne. Nie będę się rozpisywać, bo muszę czytać dalej :)
OdpowiedzUsuń